piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział 12

"Jeśli dwie osoby na prawdę się kochają,zawsze znajdą drogę na powrót do siebie"
________________________________

*Oczami Louisa*
Stałem tam jeszcze chwilę,słysząc trzask drzwi. Szczerze stałem tak jak zamrożony.
Czułem się jakby ktoś właśnie wyrwał moje serce.
To nie jest tak,że chciałbym,aby Harry wyszedł. Po prostu chciałbym mieć decyzję nad tym czy wyjdzie czy nie.
Ale,Zayn...
Zayn był moim najlepszym kolegą. Był jak brat dla mnie.
Nie chciałem stracić Zayna,gdyż znałem go dłużej niż Harry'ego,którego znam dopiero jakiś dzień.
Poznałem go jak miał 7 lat,a ja 9.
A jeśli Zayn nie chciał Harry'ego w moim domu,to ja też go nie chciałem.
Jeśli Zayn nie chce bym patrzył na Harry'ego,nie będę na niego patrzył. I to jest właśnie to co chciał Zayn.
Ale miałem uczucie,że zrobiłem błąd słuchając Zayna. 
Moje myśli wróciły do porządku,gdy Zayn stał w kuchni. Chłopak kazał mi wyrzucić stąd Harry'ego.

Ale... Wróćmy do retrospekcji*
Chciałem wykonać kolejny krok w stronę Harry'ego,gdy nagle wpadł tu Zayn.
- Co do cholery kolego?  - Zawołał.
Wziąłem swoje ręce z twarzy Harry'ego i popatrzyłem na niego.
Nie zdjąłem swojego wzroku z Harry'ego,wciąż zerkałem na niego kontem oka... Zauważyłem w jego oczach tak jakby...ból.
- Uh.. Zayn ? Co ty tu robisz? - Zapytałem,drapiąc się po tyłu głowy.
- Po prostu przyszedłem sprawdzić co u Ciebie,w pośpiechu opuściłeś szkolę,chociaż teraz już wiem dlaczego. - Jego oczy ze zdegustowanym wzrokiem powędrowały ze mnie na Harry'ego.
- To nie tak jak myślisz Zayn. 
- Oh tak. Nie byłem na tyle głupi myśląc,że będziesz chciał całować nowego dzieciaka ze szkoły. W sumie tak,ja zawsze kładę ręce na twarzach innych ludzi,nawet których znam tylko jeden dzień,i patrze im w oczy tym przesłodzonym wzrokiem.- Powiedział sarkastycznie ,opierając się plecami o ścianę.
- Gówno prawda. Zawsze robisz to z przypadkową dziewczyną,którą spotkasz w klubie - powiedziałem.
Zayn zignorował mój komentarz.
- Muszę z tobą porozmawiać -kontynuował. - Samemu. - Powiedział wciąż patrząc na Harry'ego z obrzydzeniem.
Położyłem dłoń na plecach Harry'ego na co ten podskoczył,pomyślałem że go wystraszyłem. 
- Harry,usiądź w salonie gdy będę rozmawiał z Zaynem. *
Chłopak skinął głową,i bez słowa udał się do salonu.
Zayn zamknął za nim drzwi,i od razu zaczął mówić.
- Louis,dlaczego wisisz nad tym dzieckiem?
- Musiał zatrzymać się w moim domu. Jego mama pojechała z moją na jakieś całodniowe zakupy- Powiedziałem kładąc dłonie na swoim torsie.
- Cóż,nie chcę żebyś z nim rozmawiał,albo widywał się. - Powiedział,robiąc to samo co ja.
Zaśmiałem się,myśląc że nie mówi poważnie.
- Mówisz jak Ci tatusie z tych programów telewizyjnych,lub filmów,którzy zakazują swoim córką  widywanie się z ich chłopakami
Chłopak zachował poważną twarz.
- Wiem,wiem. Ale tu jest nieco inaczej. To twój najlepszy przyjaciel,mówi Ci abyś przestał widywać się ze swoim chłopakiem.
Poraziłem go mylącym wzrokiem.
- Chłopakiem? Znam się z nim dopiero jeden dzień,nawet nie cały. Nie umawiamy się ze sobą.
Zayn westchnął.
- Dobra,nieważne. Ale,Louis,nie chcę abyś z nim rozmawiał,albo widział się ponownie. Po prostu wydaje mi się,że on nie jest dla Ciebie odpowiedni. Jako twój najlepszy przyjaciel mówię Ci co jest dobre,a co złe,i sądzę że ten chłopak nie jest dla Ciebie dobry.
- To nic co zrobiłem dla Ciebie ja? * - To było jedyne co mogłem powiedzieć,reszta nie chciała wyjść z moich ust. Z ciężkim westchnięciem odpowiedziałem - Okej,okej.
- Dobra -Powiedział Zayn,klepiąc mnie po plecach.
Staliśmy tak w milczeniu kilka minut,gdy Zayn znów zaczął mówić (niestety).
- Nie idziesz go stąd wykopać? -Zapytał.
Dałem mu kolejny mylny wzrok.
-Wykopać go?
- Czy na prawdę muszę powtarzać to od początku? -Westchnął.
Wtedy przypomniałem sobie,że on nie chcę abym widział się z nim,oraz rozmawiał.
- Oh no tak,zapomniałem o tym.
Zayn uśmiechnął się i wziął swojego Iphone.
- Dobrze,dobrze,dobrze. Popatrz,która jest godzina. Muszę już iść. - Powiedział,otwierając drzwi - Pa,Tommo! Widzimy się jutro w szkole - Powiedział przed zamknięciem drzwi.
Powoli poszedłem do salonu. Byłem zły.  Harry wydawał się być dobrym chłopakiem,myślę że Zayn nie wie co mówi.
Ale nie chcę,aby był na mnie zły.
Mimo,że jestem od niego starszy,on potrafi dawać mocniejsze ciosy.
Usiadłem na kanapie,na przeciwko Harry'ego.
Usłyszałem kroki zbliżające się ku mnie,a wtedy usłyszałem go.
-Wszystko okej,Louis? -Zapytał słodkim tonem.
Byłem przytłoczony wszystkimi rzeczami,które nakazał mi Zayn.
Odpowiedziałem mu.
Miałem powiedzieć mu coś impulsowego,i to wcale nie było przyjacielskie.
Popatrzyłem na Harry'ego chcąc go przeprosić,ale te słowa nie wyszły z moich ust,a zamiast z nich wyszło inne słowo.
-Wypierdalaj. - Powiedziałem.
Zajęło mu kilka sekund,aż mi odpowiedział.
- P-przepraszam? - Odpowiedział,mrugając.
Wstałem i przetarłem swoją twarz.
- Po prostu wyjdź. - Powiedziałem mając nadzieję że jak już wyjdzie nigdy więcej nie będę  z nim rozmawiał.
- Co? Ale ja muszę tu zostać,aż moja mama wróci. - Powiedział,wstając.
- Wypierdalaj z mojego domu! - Powiedziałem gniewnym tonem,prawie wrzaskiem.
Harry otworzył usta,ale nic nie powiedział.
Odwrócił się i po prostu wyszedł. I wtedy wiedziałem,że popełniłem największy błąd w historii..




* Szczerze sama nie rozumiem,o jaką retrospekcję chodzi hahah
* Jak zdziwi was to,że Louis do niego mówił, a on wiedział o co chodzi to od razu przypominam,że Louis mówi wolno i Harry potrafi rozczytać z jego ust to co mówi ;) 
* Znowu bezsensowny moment,według mnie. Siedziałam nad tym dłuższą chwile i na prawdę nie mogę opracować o co chodziło tutaj autorce.  
_______________________________
Więc praktycznie można powiedzieć,że Zayn jest strasznie nadopiekuńczy,albo zazdrosny...


BŁAGAM DOCEŃCIE TE MOJE KILKA GODZIN  SPĘDZONYCH NA TŁUMACZENIU TEGO 
( JESTEM CHORA I UWIERZCIE TO NIE POMAGA) 
I PRZYNAJMNIEJ TO SKOMENTUJCIE. 
BYŁO BY MI BARDZO MIŁO
DZIĘKUJE ♥ 




Rozdział 11

*Oczami Harry'ego* 
Czarno włosy chłopak powiedział coś ze zmieszaniem na twarzy,nawet nie patrząc na Louisa.
Nagle poczułem rękę na plecach,spojrzałem od razu na właściciela tej ręki,to był Louis.
"Harry idź usiąść w salonie,natomiast ja rozmawiam z..." - Skinąłem głową i wstałem ruszając w stronę salonu. W pokoju siedziałem na sofie patrząc w telewizor. 
Louis powiedział jakieś imię,ale nie słyszę więc nie wiedziałem jak ono brzmi. Czytając z jego ust mogę stwierdzić,że było to hiszpańskie imię. Wiem tylko,że zaczęło się na "Z" . Zgaduje,ze to dziecko jest z Meksyku? Siedziałem w salonie,a minutyprzedłużały się, miałem wrażenie,iż siedzę tam już kilka godzin. Po jakiś dziesięciu minutach do pokoju przyszedł dość zły Louis. Chłopak usiadł na przeciwko mnie. Nie wiedziałem co z sobą zrobić więc wstałem i usiadłem obok niego. 
"Louis wszystko okej?" - Zapytałem.
Nie dostałem odpowiedzi,zamiast niej wybuchnięcie.
Chłopak popatrzył na mnie.
"Odpierdol się" 
Co do cholery? Mówił mi,że jestem słodki i uprzejmy,a teraz? Co do...? 
Zamrugałem kilka razy.
" P-przepraszam?" * 
Louis wstał i potarł swoją twarz dłońmi.
"Po prostu wyjdź z mojego domu" -Spojrzał na mnie wciąż ze złością na twarzy.
"Co? Ale muszę tu zostać,aż do powrotu mamy!" - Powiedziałem wstając.
"Wynoś się z mojego domu."
Chciałem powiedzieć coś ponownie,ale odpuściłem sobie.Ruszyłem w stronę drzwi,a następnie wyszedłem z domu. Usiadłem na moim trawniku. Ludzie przechodzili, za każdym razem rzucając mi dziwne spojrzenia. W sumie czemu ja się dziwie? Siedzący nastolatek bawiący się trawą... To dziwne jak ktoś to robi.
 Siedziałem tam kilka godzin,dopóki nie zobaczyłem mojej mamy wysiadającej z samochodu Jay.
Kiedy Jay odjechała,co nie było tak daleko bo praktycznie obok nas,moja mama ruszyła w moim kierunku. Pomogła mi wstać, i udaliśmy się na ganek. 
"Harry dlaczego leżałeś na trawie? " - Pokazała do mnie,zanim wyciągnęła klucz z torebki i otworzyła drzwi. 
Nie odpowiedziałem,jedynie stałem i czekałem aż będę mógł wejść do domu. Kiedy kobieta weszła,również to zrobiłem,a później ją wyminąłem i pobiegłem po schodach prosto do mojego pokoju.Zatrzasnąłem drzwi,zamknąłem je,a na koniec zsunąłem się po nich.
Głowę oparłem o drzwi.
"Co zrobiłem źle?" - Powiedziałem do samego siebie.
"Wszystko"- Odpowiedział głos w mojej głowie.
Po pewnym czasie mówiłem dalej.
"Jestem błędem?"  -Powiedziałem,gdy łza wyciekła z mego oka.
"Dlaczego Harry,myślałem że jesteś na tyle mądry by wiedzieć" -Zaśmiał się głos w mojej głowie.*



* W sensie - Excuse me, nie Sorry. ;) Jak ktoś nie widzi różnicy mogę wytłumaczyć xx
* Szczerze nie zbyt skumałam ten kawałek,jest dosyć dziwny,ale może w następnym się wyjaśni


______________________________
Huh
mam tydzień wolnego ( zapalenie krtani,huh),więc może dodam jeszcze jakiś rozdział w tygodniu... Zobaczymy ;) hahah,na razie myślę nad zaczęciem tłumaczenia jeszcze jakiegoś  ff,macie jakiś pomysł? 


Rozdział 10

*LOUIS POV*

Byłem przy mojej szafce, kiedy otrzymałem telefon of mojej mamy, była wtedy 15:03,
westchnąłem i odpowiedziałem do telefonu.

" Czego chcesz?" zapytałem cierpko.

Usłyszałem westchnienie mamy, ale zrzuciła to z ramion i zaczęła mówić,
" Louis, syn Anne zostanie u nas w domu na chwilę. Tylko na kilka godzin. Ja i Anne idziemy na zakupy na chwilę, będziemy za niedługo, okay? Proszę, proszę cię, bądź grzeczny i nie przestrasz tego chłopaka, ponieważ no wiesz-"

" Oh, więc Loczek zostaje na kilka godzin?" zapytałem, liżąc moje usta i kładąc moją rękę na biodro.

"Tak, ma na imię Harry. Jak mówiłam, traktuj go z takim szacunkiem z jakim traktujesz mnie, nawet jeśli nie traktujesz mnie z szacunkiem, ale proszę... Tylko raz, bądź rozsądny, ponieważ jak mówiłam Harry jest in-"

Zanim mogła skończyć swoją wypowiedz, powiedziałem. "Okay, okay, mamo. Muszę lecieć, pa!"

"Poczekaj, Louis! Daj mi dokończyć moją wypo-"

Zanim skończyła swoją wypowiedź, rozłączyłem się.

Chwilę później, zadzwoniła ponownie. Zaśmiałem się i odrzuciłem połączenie od niej i potem wyłączyłem mój telefon.

Zatrzasnąłem moją szafkę i pośpiesznie ruszyłem przez korytarz, chętny wrócić do domu.

Wpadłem również na Zayn.

" Hej, Tomlinson! Gdzie idziesz?" powiedział gdy tylko pośpiesznie zbierzałem w jego kierunku, gdy *prawie* minąłem go, złapał mnie za kurtkę.

"Skąd taki pośpiesz, Tomlinson?" Zapytał.

"Nie mogę gadać Zayn, jestem zajęty!" powiedziałem, wyszarpując się z jego uścisku i szybko pośpieszyłem się do frontowych drzwi i mojego samochodu.

Byłem zaskoczony, że nie dostałem mandatu za przekroczenie prędkości, bo jechałem dość szybko, ale eh...

Pośpieszyłem się na mojej drodze i szybko pośpieszyłem się do frontowych drzwi chwytając klucz z pod wycieraczki, otwierając drzwi, szybko by Harry nie mógł mnie usłyszeć.

Miałem właśnie iść na górę, by zobaczyć czy gdzieś się tam nie ukrywał, ale właśnie tam stał w środku mojego dużego pokoju. Wyglądał na zamyślonego...

I właściwie wyglądał... gorąco.

Nie bałem się tego przyznać, stałem tam parę sekund podziwiając go i jego loki, które były zepchnięte na bok, aby mógł widzieć, zgaduję.

Ale potem warknąłem na to.

Mrugnąłem kilka razy i powoli zbliżyłem się do niego od tyłu, kładąc rękę na jego barku, powodując, że podskoczył troszkę, co sprawiło, że się zaśmiałem.

Potem odwrócił się i jego oczy były WIELKIE ze strachu.

* Harry's POV*

Byłem blisko Louisa - nie wystarczająco blisko dla mnie by czuć jego oddech choć, zaledwie kilka centymetrów dalej.
Powoli cofnąłem się i wpadłem na coś, co spowodowało, że upadłem.
Spojrzałem do góry skąd leżałem na ziemi, aby zobaczyć Louisa z otwartymi ustami, zgaduję, że się "śmiał"?
Kiedy przestał, przybrał poważny ton twarzy.
"Co sprawia, że się boisz, księżniczko?" zapytał.
Jestem na prawdę szczęściarzem, który jest z dala od ludzi, którzy mogli by mnie zabić, to mógł być Louis, ponieważ mówił powoli, tak, że mogłem czytać z jego warg - ponieważ jeśli on mówiłby szybko i dałby mi szansę na życie, albo nie, mógłbym nawet tego nie wiedzieć.
Louis kontynuował to co mówił
"Albo powinienem powiedzieć, kogo" zapytał, opierając się plecami o ścianę.
Wciąż siedząc na podłodze, odpowiedziałem
"Nie boję się nikogo, ani niczego" powiedziałem, kładąc ręce na klatce piersiowej.
"No wiesz, jesteś słodki, kiedy tak robisz" powiedział Louis, oblizując swoje usta, a potem oddalił się do kuchni
"Robię co?" zapytałem wstając z podłogi, na której siedziałem i śledziłem go gdy szedł go kuchni.
Louis pochylił się i chwycił piwo z lodówki, trzymał to w jego lewej ręce, a prawą zamknął drzwi lodówki.
"Kiedy udajesz, że wcale się nie boisz." przewróciłem oczami.
"Tutaj nie ma niczego, aby się bać" powiedziałem, wiedząc, że prawdopodobnie brzmiałem jak 11-letni chłopczyk próbujący brzmieć odważnie, kiedy na prawdę się bał.
"Ta.. cokolwiek, księżniczko." powiedział, otwierając butelkę piwa biorąc z niej łyk.
"Mam pytanie do ciebie" powiedział podnosząc się z krzesła. "Czego chcesz z moją mamą?" zapytał, odchylając się do tyłu na swoje miejsce.
Zamrugałem kilka razy. "Niczego z nią nie chcę".

"To gówno prawa, wychodząca z twoich ust, Loczku".

"Nie jestem nią zainteresowany! Nie jestem nawet zainteresowany innymi kobietami"

Louis popatrzał na mnie zmieszany. "Innymi kobietami? To nie ma nawet sensu."

"Miałem na myśli dziewczyny! Nie jestem zainteresowany żadnymi dziewczynami! Ja jestem.. ja... jestem gejem" powiedziałem odsuwając się kilka kroków do tyłu, bojąc się, że Louis mnie uderzy.

Ponieważ goście jak on, będę bić gości jak ja.

Ale nic nie nadeszło.

" Czemu mnie nie uderzysz?" Zapytałem.

" A czemu miałbym cię uderzyć?" zapytał, sięgając po piwo.

" Ponieważ jestem gejem?" zapytałem zdezorientowany.

Louis wziął łyk piwa i odsunął je od swoich ust. "Czemu miałbym uderzyć kogoś, kto jest zainteresowany tym samym typem jaki ja?" zapytał mnie, puszczając oczko. "No wiesz, jesteś w porządku".

Nie wiedziałem jak mu odpowiedzieć, więc po prostu się uśmiechnąłem do niego.

Zeskoczył z miejsca i oparł się o ladę. "Więc" kontynuował "Co powinniśmy zrobić?" zapytał.

"Cóż, moja mama chciałaby aby lepiej cię poznał." powiedziałem, obrysowując tył mojej głowy.

"W porządku. Zadaj jakieś pytanie" powiedział odkładając piwo na bok, a potem krzyżując ręce.

Postukałem moją nogą twarde podłoże, zastanawiając się nad pytaniem. "Ile masz lat?" w końcu zapytałem.

"18, a ty?" powiedział, sięgając ponownie po piwo biorąc łyka.

"16, rzeczywiście". powiedziałem drapiąc się po tle głowy.

Louis zmarszczył swój nos, co było najbardziej uroczą rzeczą, jaką kiedykolwiek widziałem.
"Jesteś taki młody".

Staliśmy tam w ciszy, nie w niezręcznej ciszy, w komfortowej ciszy. Studiowałem go, podczas kiedy staliśmy w ciszy, jego twarz, jego ciało.

Miał tatuaże, pokrywające każą część jego ciała, z wyjątkiem twarzy.

W końcu, usta Louisa poruszyły się.

"Podoba ci się to co widzisz?" zapytał mrugając do mnie.

Moje policzki stały się czerwone, zakryłem moją twarz, mając nadzieję, że nie zobaczy tej czerwieni.

Ale potem poczułem dwie zimne dłonie na moich policzkach, unosząc moją twarz do góry.

I potem moje oczy spotkały się z parą pięknych oczów.

Byłem kilka centymetrów od ust Louis, co wcale mi nie przeszkadzało. Mam na myśli, no kurcze, on jest zajebiście gorący.

" Wyglądasz uroczo, kiedy się rumienisz." powiedział.

Uśmiechnąłem się, już chciałem mu odpowiedzieć, ale Louis oderwał gwałtownie swoje ręce od mojej twarzy i spojrzał szybko w stronę drzwi.

Moje oczy pozostały na Louisie, oczywiście. Wyglądał... zakłopotany. Jakby żałował tego, co mi powiedział, albo nawet, że położył swoją rękę na mojej twarzy.

Ale potem odwróciłem głowę, aby zobaczyć kto stał w progu.

I ten ktoś, był, ktoś zgaduję, że to był kolega Louisa. Ten, który usiadł z nami podczas lunchu. Chłopak z czarnymi włosami, które miał postawione.


_____________________
Rozdział niesprawdzony więc przepraszamy za jakiekolwiek błedy xx
Jutro kolejny luvv

Rozdział 9

*Oczami Harry'ego*
Wstałem obracajac głowę raz w lewo raz w prawo,ciągle upewniałem się czyżby na pewno Louisa tu nie było. Muszę przyznać, bałem się. Nie wiem czy byłem kiedyś w kogoś domu, a zwłaszcza takiego kogoś jak Louis. 
Czy Louis w ogóle wie,że tu jestem? 
Czy Jay napisała do niego,czy coś? 
Czy on cokolwiek coś wie? 
Miałem nadzieję,że tak. 
Wziąłem telefon do ręki,i sprawdziłem godzinę.
3:18
Przełknąłem ślinę,wsuwając swój telefon z powrotem do kieszeni. 
Cóż to będzie mój koniec, pomyślałem. 
Cóż,chyba mogę schować się w łazience,na chwilę. Nie,nie. On przecież mógł mnie znaleźć,w końcu to jego dom.
A może schował się w łazience? Więc,nie. Nie schowam się w łazience. 
A może mógłbym ukryć się za kanapą? Nie,nie. Na robiłoby to za dużo hałasu. 
Jak ukryć się w-
Moje myśli nagle zostały przerwane przez uczucie kogoś kładącego rękę na moim ramieniu.
Mogłem poczuć,że ta osoba złowrogo uśmiechała się za mną. Ponownie przełknąłem ślinę,i odwróciłem się. 
I oczywiście stał tam Louis Tomlinson... 


__________
taka niespodzianka haha ♥ 
W środy też będą rozdziały ;d 
( będą w pon,śr,nd ) 

Rozdział 8

*Harry POV*

Strach przeszył moje ciało, co Louis chciał mi zrobić?

" Biegnij Harry. Masz jeszcze szansę. Jest kilka centymetrów od ciebie, ale jeśli pobiegniesz wystarczająco szybko możesz od niego uciec" to co głos w mojej głowie powtarzał w kółko.
Mój mózg nie był dobry, zawsze wpakowuje mnie w kłopoty i zawsze sprawia, że robię rzeczy, których się wstydzę, albo sprawia, że pojawiam się jako mięczak.

"Zrób to Harry. Możesz uciec. Jeśli zostaniesz, będziesz pobity." Do tej pory miałem ból głowy. Ale nie powstrzymałem moich myśli od mówienie do mnie. Louis był coraz bliżej z każdym kolejnym słowem, które wypowiedział głos.

A co jeśli głos ma rację?

Czy powinienem uciekać?

Co jeśli nie sprawię przyszłości Louisa po jego myśli?

Cóż, jeśli to sprawię, nie będę pobity.

Ale, potem znowu, jeśli tego nie sprawię, będę prawdopodobnie wciąż bity.

Połknąłem ślinę,

"Zrób to Harry"

"BIEGNIJ, BIEGNIJ, BIEGNIJ" głos w mojej głowie krzyknął na mnie.

Nie miałem szans, moje nogi zaczęły pędzić przez korytarze, i nie miałem szans obrócić się.

Pędziłem przez szkolne drzwi na zewnątrz, stanąłem na chwilę, łapiąc oddech, mając nadzieję, że Louis poddał się i wrócił z powrotem na stołówkę.

Oparłem się placami o szkolne mury i wziąłem głęboki oddech.

Zrozumiałem, że Louis nie szukał mnie już, ponieważ stałem na zewnątrz szkolnego budynku przez dobre 5 minut - więc postanowiłem, że zrelaksuję się i zamknę oczy.

Zamknąłem oczy tylko na 2 minuty, poczułem, że ktoś na mnie się gapi, więc powoli je otworzyłem. Ku mojemu zaskoczeniu nikogo nie zobaczyłem. Uśmiechałem się i spojrzałem na szkolny budynek.

Myślałem nad tym, aby wejść, ale zdecydowałem, że jednak nie.

Pobiegłem do domu, bałem się, że Louis schował się gdzieś, lub podążał za mną.

Kiedy znalazłem się na progu moich drzwi, przekręciłem klamkę, aby dostać się do środka, ale nie powiodło się.

Spróbowałem jeszcze raz, ale ponownie mi się nie powiodło.

Westchnąłem i zacząłem pukać w drzwi.

Żadnej odpowiedzi.

Jęknąłem, a potem zauważyłem, karteczkę widzącą nad drzwiami, chwyciłem ją i przeczytałem.

Poszłam na zakupy z Jay. Nie wrócimy do późna. Użyj tego czasu, aby lepiej poznać Louis'a, syna Jay. Jay zostawiła klucz pod jej wycieraczką, po prostu pójdź tam weź go i usiądź na jej kanapie, nie zniszcz niczego. I nie bądź nie miły dla Louisa, proszę! xx 

P.S. Louis powinien być w domu o 15:30 według Jay!

Kocham, Anne xx 

Więc, pięknie po prostu pięknie. Westchnąłem, tak na prawdę nie miałem wyboru.
Mogłem tylko siedzieć na podwórku, dopóki mama nie wróci, ale powiedziała, że będzie późno!
Jęknąłem i zacząłem iść w kierunku domu Louisa. Wszedłem po schodach i usiadłem na kanapie.

Byłem nieźle znudzony, zmuszony siedzieć tam i gapić się na pusty telewizor.

Wyjąłem mój telefon z kieszeni i zdałem sobie sprawę która była już godzina.

Była 15:11.

O mój Boże. To znaczy, że Louis może pojawić się tutaj o każdej minucie.

Przełknąłem ślinę wstając, nie pewny gdzie się ukryć, dopóki moja mama nie wróci.

Na prawdę nie chciałem zobaczyć się z Louisem, ale nie miałem wyboru, gdzie go kurwy miałem iść, tak poza tym?
___

Kolejny w niedziele 
luvv xx 

Rozdział 7

*Oczami Harry'ego* 
Chociaż mieliśmy lunch,kilka razy popatrzyłem na Louisa.
Skłamałbym mówiąc,że nie był jedną z najbardziej wspaniałych osób,jakie kiedykolwiek widziałem.
On był absolutnie wspaniały - zwłaszcza jego uśmiech.
Starałem się wyrzucić to z moich myśli,przecież on był moim "tyranem".
Bawiłem się swoim jedzeniem,na prawdę nie interesowało mnie to co mieliśmy na lunch.
Wstałem od stołu,a Niall i Liam natychmiastowo na mnie spojrzeli. Wiedząc,że pewnie zapytają o to gdzie idę,powiedziałem że zamierzam iść do łazienki.
Rzuciłem moją tacę i ruszyłem w stronę łazienki. Czułem jakby ktoś mnie śledził - i miałem rację. Spojrzałem na swoje odbicie i za mną zauważyłem Louisa z uśmieszkiem na twarzy,tym złym uśmieszkiem...
~
*Oczami Louisa* 
Na lunchu,kilka razy przyłapałem Harry'ego na zerkaniu na mnie. Nic do niego nie powiedziałem,chociaż... 
Nie zwracałem uwagi na niego,dopóki nie wstał i przeprosił. Kiedy był już trochę dalej,Liam spojrzał na mnie. 
"Louis,mógłbyś pójść zobaczyć czy wtrafi do łazienki? Jest nowy i-" Nie dokończył zdania,a ja już skinąłem głową i wstałem idąc za Harry'm.
Stałem za nim,przejrzał się w lustrze. Zajęło mu to chwile zanim zorientował się,że jestem za nim. A gdy mnie zobaczył jego oczy rozszerzyły się w strachu. A na mojej twarzy po prostu pojawił się uśmieszek. 
____
Taaa..
Przed chwilą dodałyśmy jeden rozdział,ale ten przetłumaczyłam w niecałe 10 minut,i jest krótki więc postanowiłam go dodać ♥ 
Wiem,że rozdziały są krótke,ale uwierzcie jest ich tak duuużo + jest druga część tego opowiadania więc don't  worry ♥ 
luvvv ♥ - @arixsels 

Rozdział 6

*Harry POV*

Prze całą lekcję nauk ścisłych nie podnosiłem głowy, bojąc się, że coś by się stało, gdybym tylko odważył się spojrzeć.

Louis kopał moją nogę parę razy pod stołem, pozowoliłem sobie na kilka jęków, ze względu na to, jak mocno mnie kopał. Powstrzymałem parę, ponieważ za każdym razem, gdy pozwoiłem sobie na hałas z bólu, kopał mnie dziesięć razy mocniej.

Kiedy Louis przestał mnie kopać, założyłem, że lekcja się skończyła. W czym byłem poprawny. Uniosłem moją głowę, aby zobaczyć nikogo, poza nauczycielką stojącą za jej biórkiem i kilku uczniów zabierających ze sobą swoje rzeczy. Wstałem i wziąłem moje książki razem. Spojrzałem na mój plan... Pora lunchu.

Byłem zdezorientowany, nie pewny gdzie stołówka się znajduje. Przegryzłem wargę, patrząc czy mogę to gdzieś znaleść. Do czasu, aż byłem szarpnięty do tyłu przez dwie pary rąk. 

Byłem wściekły, że nie mogłem zobaczyć kto trzyma mnie od tyłu. Zastanawiałem się, kto to kurwa był.

Do póki nie wpadło mi coś do głowy... To musi być Louis!

Ale ten uścisk nie był zbyt silny jak na Louisa - to było mniej silniejsze. Nawet jeśli było tam dwóch ludzi trzymających mnie od tyłu. Oni po prostu nie byli tak silni jak Louis.

Jeszcze raz walczyłem, starając się wyszarpać z uścisku, dopóki w końcu ich nie pokonałem. Odwróciłem się i ku mojemu zaskoczeniu, to nie był Louis. 
To był Liam i Niall.

Westchnąłem z uglą i spojrzałem na Liama, który miał uśmiech na twarzy.
" Co do diabła to miało być?!" powiedziałem, prawdopodobnie powiedziałem to zbyt głośno, ale nie byłem pewien, po tym wszystkim nawet nie słyszę siebie.

Liam spojrzał na mnie, "Chłopie, wyglądałeś na takiego zagubionego, kiedy trzymaliśmy cię zdala od tłumu, więc możemy cię zaprowadzić do stołówki!"

Poczułem się jak idiota, myślę, że mogli powiedzieć jak się czuję, ponieważ Niall położył rękę na moich plecach. "Czy mam z wami lunch?" spojrzałem na Liama, a on skinął głową na tak.

Zaczeli iść, a ja podąrzałem za nimi, utrzymując się blisko w przypadku Louisa wychodzącego z zaskoczenia.

Kiedy znaleźliśmy się na stołówce, było tam sporo ludzi. 
Szedłem za Liamem i Niallem, wzięliśmy nasz lunch i oni poszli do stolika, który był pusty. Nie byłem pewien, czy chcą abym usiadł razem z nimi, więc stałem tam niezręcznie się czując, trzymając moją tackę.

Niall posłał mi zmieszany wyraz twarzy a potem skinął na mnie, że mam usiąść przed nimi. Skinąłem głową i usiadłem. 
Szybko zjadłem swój lunch, podczas czego Liam i Niall prowadzili własną rozmowę. Nie spojrzałem, z wyjątkiem 3 razy.

Kiedy spojrzałem za 4 razem, zobaczyłem jak skinęli głową komuś aby przyszedł i usiadł. Odwróciłem się, aby zoabaczyć do kogo mówili.

"Szlak" powiedziałem do siebie, kiedy zobaczyłem do kogo mówili. Myślę, że powiedziałem to zbyt głośno, ponieważ Liam i Niall spojrzeli na mnie, kiedy się odwróciłem.

Louis szedł za typkiem wyższym od niego i miał czarne włosy uczesane na jeża. Podeszli do stolika u usiedli, Louis usiadł koło mnie. Moje oczy zrobiły się wielkie i spojrzałem na Nialla. Niall uśmiechnął się i zaczął rozmawiać i z zaskoczeniem, mówił wystarczająco wolno, abym mógł wyczytać z jego ust. "Harry to jest Louis i Zayn!"

Pełknąłem ślinę, a Louis położył rękę wokół mojego barku i powiedział coś. Nie byłem pewien co powiedział, ponieważ nie potrafiłem wyczytać tego z jego ust - byłem wściekły wewnąrz mojej mnie.

Co Louis powiedział?

I dlaczego położył swoją rękę wokół mojego barku?!

*Louis POV*

Ja i Zayn szliśmy na stołówkę z naszymi tackami, chceliśmy usiąść tam gdzie zawsze, dopóki nie zauważyłem Liama i Nialla krzyczących do nas abyśmy z nimi usieli, miałem im odmówić, ale dostrzegłem chłopaka z loczkami o imieniu Harry, albo raczej powinienem powiedzieć mój sąsiad, siedział z nimi. Uśmiech przeszedł przez moje usta, gdy tylko podeszliśmy do ich stolika.

Usiadłem na miejscu koło Harry'ego, kiedy usiadłem Niall zaczął mówić.
" Harry to jest Louis i Zayn!"

Zaśmiełem się, "Właściwie ja i Harry już się poznaliśmy", powiedziałem, kładąc rękę wokół jego barku. " I myślę, że będziemy najlepszymi kolegami" powiedziałem, zaciśniając swój uścisk wokół jego barku, przytulając go wystarczająco, aby go zranić.

Wziąłem moją rękę z jego barku i zacząłem jeść "Oj, to będzie zabawne"

____________
i jest 6 rozdział! 
tłumaczyła - @sadlifemylife
Mam zamiar dzisiaj przetłumaczyć kolejny rozdział,ale nie jestem pewna czy go dodam!
Komentujcie,głosujcie i czytajcie! luvv