piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział 12

"Jeśli dwie osoby na prawdę się kochają,zawsze znajdą drogę na powrót do siebie"
________________________________

*Oczami Louisa*
Stałem tam jeszcze chwilę,słysząc trzask drzwi. Szczerze stałem tak jak zamrożony.
Czułem się jakby ktoś właśnie wyrwał moje serce.
To nie jest tak,że chciałbym,aby Harry wyszedł. Po prostu chciałbym mieć decyzję nad tym czy wyjdzie czy nie.
Ale,Zayn...
Zayn był moim najlepszym kolegą. Był jak brat dla mnie.
Nie chciałem stracić Zayna,gdyż znałem go dłużej niż Harry'ego,którego znam dopiero jakiś dzień.
Poznałem go jak miał 7 lat,a ja 9.
A jeśli Zayn nie chciał Harry'ego w moim domu,to ja też go nie chciałem.
Jeśli Zayn nie chce bym patrzył na Harry'ego,nie będę na niego patrzył. I to jest właśnie to co chciał Zayn.
Ale miałem uczucie,że zrobiłem błąd słuchając Zayna. 
Moje myśli wróciły do porządku,gdy Zayn stał w kuchni. Chłopak kazał mi wyrzucić stąd Harry'ego.

Ale... Wróćmy do retrospekcji*
Chciałem wykonać kolejny krok w stronę Harry'ego,gdy nagle wpadł tu Zayn.
- Co do cholery kolego?  - Zawołał.
Wziąłem swoje ręce z twarzy Harry'ego i popatrzyłem na niego.
Nie zdjąłem swojego wzroku z Harry'ego,wciąż zerkałem na niego kontem oka... Zauważyłem w jego oczach tak jakby...ból.
- Uh.. Zayn ? Co ty tu robisz? - Zapytałem,drapiąc się po tyłu głowy.
- Po prostu przyszedłem sprawdzić co u Ciebie,w pośpiechu opuściłeś szkolę,chociaż teraz już wiem dlaczego. - Jego oczy ze zdegustowanym wzrokiem powędrowały ze mnie na Harry'ego.
- To nie tak jak myślisz Zayn. 
- Oh tak. Nie byłem na tyle głupi myśląc,że będziesz chciał całować nowego dzieciaka ze szkoły. W sumie tak,ja zawsze kładę ręce na twarzach innych ludzi,nawet których znam tylko jeden dzień,i patrze im w oczy tym przesłodzonym wzrokiem.- Powiedział sarkastycznie ,opierając się plecami o ścianę.
- Gówno prawda. Zawsze robisz to z przypadkową dziewczyną,którą spotkasz w klubie - powiedziałem.
Zayn zignorował mój komentarz.
- Muszę z tobą porozmawiać -kontynuował. - Samemu. - Powiedział wciąż patrząc na Harry'ego z obrzydzeniem.
Położyłem dłoń na plecach Harry'ego na co ten podskoczył,pomyślałem że go wystraszyłem. 
- Harry,usiądź w salonie gdy będę rozmawiał z Zaynem. *
Chłopak skinął głową,i bez słowa udał się do salonu.
Zayn zamknął za nim drzwi,i od razu zaczął mówić.
- Louis,dlaczego wisisz nad tym dzieckiem?
- Musiał zatrzymać się w moim domu. Jego mama pojechała z moją na jakieś całodniowe zakupy- Powiedziałem kładąc dłonie na swoim torsie.
- Cóż,nie chcę żebyś z nim rozmawiał,albo widywał się. - Powiedział,robiąc to samo co ja.
Zaśmiałem się,myśląc że nie mówi poważnie.
- Mówisz jak Ci tatusie z tych programów telewizyjnych,lub filmów,którzy zakazują swoim córką  widywanie się z ich chłopakami
Chłopak zachował poważną twarz.
- Wiem,wiem. Ale tu jest nieco inaczej. To twój najlepszy przyjaciel,mówi Ci abyś przestał widywać się ze swoim chłopakiem.
Poraziłem go mylącym wzrokiem.
- Chłopakiem? Znam się z nim dopiero jeden dzień,nawet nie cały. Nie umawiamy się ze sobą.
Zayn westchnął.
- Dobra,nieważne. Ale,Louis,nie chcę abyś z nim rozmawiał,albo widział się ponownie. Po prostu wydaje mi się,że on nie jest dla Ciebie odpowiedni. Jako twój najlepszy przyjaciel mówię Ci co jest dobre,a co złe,i sądzę że ten chłopak nie jest dla Ciebie dobry.
- To nic co zrobiłem dla Ciebie ja? * - To było jedyne co mogłem powiedzieć,reszta nie chciała wyjść z moich ust. Z ciężkim westchnięciem odpowiedziałem - Okej,okej.
- Dobra -Powiedział Zayn,klepiąc mnie po plecach.
Staliśmy tak w milczeniu kilka minut,gdy Zayn znów zaczął mówić (niestety).
- Nie idziesz go stąd wykopać? -Zapytał.
Dałem mu kolejny mylny wzrok.
-Wykopać go?
- Czy na prawdę muszę powtarzać to od początku? -Westchnął.
Wtedy przypomniałem sobie,że on nie chcę abym widział się z nim,oraz rozmawiał.
- Oh no tak,zapomniałem o tym.
Zayn uśmiechnął się i wziął swojego Iphone.
- Dobrze,dobrze,dobrze. Popatrz,która jest godzina. Muszę już iść. - Powiedział,otwierając drzwi - Pa,Tommo! Widzimy się jutro w szkole - Powiedział przed zamknięciem drzwi.
Powoli poszedłem do salonu. Byłem zły.  Harry wydawał się być dobrym chłopakiem,myślę że Zayn nie wie co mówi.
Ale nie chcę,aby był na mnie zły.
Mimo,że jestem od niego starszy,on potrafi dawać mocniejsze ciosy.
Usiadłem na kanapie,na przeciwko Harry'ego.
Usłyszałem kroki zbliżające się ku mnie,a wtedy usłyszałem go.
-Wszystko okej,Louis? -Zapytał słodkim tonem.
Byłem przytłoczony wszystkimi rzeczami,które nakazał mi Zayn.
Odpowiedziałem mu.
Miałem powiedzieć mu coś impulsowego,i to wcale nie było przyjacielskie.
Popatrzyłem na Harry'ego chcąc go przeprosić,ale te słowa nie wyszły z moich ust,a zamiast z nich wyszło inne słowo.
-Wypierdalaj. - Powiedziałem.
Zajęło mu kilka sekund,aż mi odpowiedział.
- P-przepraszam? - Odpowiedział,mrugając.
Wstałem i przetarłem swoją twarz.
- Po prostu wyjdź. - Powiedziałem mając nadzieję że jak już wyjdzie nigdy więcej nie będę  z nim rozmawiał.
- Co? Ale ja muszę tu zostać,aż moja mama wróci. - Powiedział,wstając.
- Wypierdalaj z mojego domu! - Powiedziałem gniewnym tonem,prawie wrzaskiem.
Harry otworzył usta,ale nic nie powiedział.
Odwrócił się i po prostu wyszedł. I wtedy wiedziałem,że popełniłem największy błąd w historii..




* Szczerze sama nie rozumiem,o jaką retrospekcję chodzi hahah
* Jak zdziwi was to,że Louis do niego mówił, a on wiedział o co chodzi to od razu przypominam,że Louis mówi wolno i Harry potrafi rozczytać z jego ust to co mówi ;) 
* Znowu bezsensowny moment,według mnie. Siedziałam nad tym dłuższą chwile i na prawdę nie mogę opracować o co chodziło tutaj autorce.  
_______________________________
Więc praktycznie można powiedzieć,że Zayn jest strasznie nadopiekuńczy,albo zazdrosny...


BŁAGAM DOCEŃCIE TE MOJE KILKA GODZIN  SPĘDZONYCH NA TŁUMACZENIU TEGO 
( JESTEM CHORA I UWIERZCIE TO NIE POMAGA) 
I PRZYNAJMNIEJ TO SKOMENTUJCIE. 
BYŁO BY MI BARDZO MIŁO
DZIĘKUJE ♥ 




Rozdział 11

*Oczami Harry'ego* 
Czarno włosy chłopak powiedział coś ze zmieszaniem na twarzy,nawet nie patrząc na Louisa.
Nagle poczułem rękę na plecach,spojrzałem od razu na właściciela tej ręki,to był Louis.
"Harry idź usiąść w salonie,natomiast ja rozmawiam z..." - Skinąłem głową i wstałem ruszając w stronę salonu. W pokoju siedziałem na sofie patrząc w telewizor. 
Louis powiedział jakieś imię,ale nie słyszę więc nie wiedziałem jak ono brzmi. Czytając z jego ust mogę stwierdzić,że było to hiszpańskie imię. Wiem tylko,że zaczęło się na "Z" . Zgaduje,ze to dziecko jest z Meksyku? Siedziałem w salonie,a minutyprzedłużały się, miałem wrażenie,iż siedzę tam już kilka godzin. Po jakiś dziesięciu minutach do pokoju przyszedł dość zły Louis. Chłopak usiadł na przeciwko mnie. Nie wiedziałem co z sobą zrobić więc wstałem i usiadłem obok niego. 
"Louis wszystko okej?" - Zapytałem.
Nie dostałem odpowiedzi,zamiast niej wybuchnięcie.
Chłopak popatrzył na mnie.
"Odpierdol się" 
Co do cholery? Mówił mi,że jestem słodki i uprzejmy,a teraz? Co do...? 
Zamrugałem kilka razy.
" P-przepraszam?" * 
Louis wstał i potarł swoją twarz dłońmi.
"Po prostu wyjdź z mojego domu" -Spojrzał na mnie wciąż ze złością na twarzy.
"Co? Ale muszę tu zostać,aż do powrotu mamy!" - Powiedziałem wstając.
"Wynoś się z mojego domu."
Chciałem powiedzieć coś ponownie,ale odpuściłem sobie.Ruszyłem w stronę drzwi,a następnie wyszedłem z domu. Usiadłem na moim trawniku. Ludzie przechodzili, za każdym razem rzucając mi dziwne spojrzenia. W sumie czemu ja się dziwie? Siedzący nastolatek bawiący się trawą... To dziwne jak ktoś to robi.
 Siedziałem tam kilka godzin,dopóki nie zobaczyłem mojej mamy wysiadającej z samochodu Jay.
Kiedy Jay odjechała,co nie było tak daleko bo praktycznie obok nas,moja mama ruszyła w moim kierunku. Pomogła mi wstać, i udaliśmy się na ganek. 
"Harry dlaczego leżałeś na trawie? " - Pokazała do mnie,zanim wyciągnęła klucz z torebki i otworzyła drzwi. 
Nie odpowiedziałem,jedynie stałem i czekałem aż będę mógł wejść do domu. Kiedy kobieta weszła,również to zrobiłem,a później ją wyminąłem i pobiegłem po schodach prosto do mojego pokoju.Zatrzasnąłem drzwi,zamknąłem je,a na koniec zsunąłem się po nich.
Głowę oparłem o drzwi.
"Co zrobiłem źle?" - Powiedziałem do samego siebie.
"Wszystko"- Odpowiedział głos w mojej głowie.
Po pewnym czasie mówiłem dalej.
"Jestem błędem?"  -Powiedziałem,gdy łza wyciekła z mego oka.
"Dlaczego Harry,myślałem że jesteś na tyle mądry by wiedzieć" -Zaśmiał się głos w mojej głowie.*



* W sensie - Excuse me, nie Sorry. ;) Jak ktoś nie widzi różnicy mogę wytłumaczyć xx
* Szczerze nie zbyt skumałam ten kawałek,jest dosyć dziwny,ale może w następnym się wyjaśni


______________________________
Huh
mam tydzień wolnego ( zapalenie krtani,huh),więc może dodam jeszcze jakiś rozdział w tygodniu... Zobaczymy ;) hahah,na razie myślę nad zaczęciem tłumaczenia jeszcze jakiegoś  ff,macie jakiś pomysł? 


Rozdział 10

*LOUIS POV*

Byłem przy mojej szafce, kiedy otrzymałem telefon of mojej mamy, była wtedy 15:03,
westchnąłem i odpowiedziałem do telefonu.

" Czego chcesz?" zapytałem cierpko.

Usłyszałem westchnienie mamy, ale zrzuciła to z ramion i zaczęła mówić,
" Louis, syn Anne zostanie u nas w domu na chwilę. Tylko na kilka godzin. Ja i Anne idziemy na zakupy na chwilę, będziemy za niedługo, okay? Proszę, proszę cię, bądź grzeczny i nie przestrasz tego chłopaka, ponieważ no wiesz-"

" Oh, więc Loczek zostaje na kilka godzin?" zapytałem, liżąc moje usta i kładąc moją rękę na biodro.

"Tak, ma na imię Harry. Jak mówiłam, traktuj go z takim szacunkiem z jakim traktujesz mnie, nawet jeśli nie traktujesz mnie z szacunkiem, ale proszę... Tylko raz, bądź rozsądny, ponieważ jak mówiłam Harry jest in-"

Zanim mogła skończyć swoją wypowiedz, powiedziałem. "Okay, okay, mamo. Muszę lecieć, pa!"

"Poczekaj, Louis! Daj mi dokończyć moją wypo-"

Zanim skończyła swoją wypowiedź, rozłączyłem się.

Chwilę później, zadzwoniła ponownie. Zaśmiałem się i odrzuciłem połączenie od niej i potem wyłączyłem mój telefon.

Zatrzasnąłem moją szafkę i pośpiesznie ruszyłem przez korytarz, chętny wrócić do domu.

Wpadłem również na Zayn.

" Hej, Tomlinson! Gdzie idziesz?" powiedział gdy tylko pośpiesznie zbierzałem w jego kierunku, gdy *prawie* minąłem go, złapał mnie za kurtkę.

"Skąd taki pośpiesz, Tomlinson?" Zapytał.

"Nie mogę gadać Zayn, jestem zajęty!" powiedziałem, wyszarpując się z jego uścisku i szybko pośpieszyłem się do frontowych drzwi i mojego samochodu.

Byłem zaskoczony, że nie dostałem mandatu za przekroczenie prędkości, bo jechałem dość szybko, ale eh...

Pośpieszyłem się na mojej drodze i szybko pośpieszyłem się do frontowych drzwi chwytając klucz z pod wycieraczki, otwierając drzwi, szybko by Harry nie mógł mnie usłyszeć.

Miałem właśnie iść na górę, by zobaczyć czy gdzieś się tam nie ukrywał, ale właśnie tam stał w środku mojego dużego pokoju. Wyglądał na zamyślonego...

I właściwie wyglądał... gorąco.

Nie bałem się tego przyznać, stałem tam parę sekund podziwiając go i jego loki, które były zepchnięte na bok, aby mógł widzieć, zgaduję.

Ale potem warknąłem na to.

Mrugnąłem kilka razy i powoli zbliżyłem się do niego od tyłu, kładąc rękę na jego barku, powodując, że podskoczył troszkę, co sprawiło, że się zaśmiałem.

Potem odwrócił się i jego oczy były WIELKIE ze strachu.

* Harry's POV*

Byłem blisko Louisa - nie wystarczająco blisko dla mnie by czuć jego oddech choć, zaledwie kilka centymetrów dalej.
Powoli cofnąłem się i wpadłem na coś, co spowodowało, że upadłem.
Spojrzałem do góry skąd leżałem na ziemi, aby zobaczyć Louisa z otwartymi ustami, zgaduję, że się "śmiał"?
Kiedy przestał, przybrał poważny ton twarzy.
"Co sprawia, że się boisz, księżniczko?" zapytał.
Jestem na prawdę szczęściarzem, który jest z dala od ludzi, którzy mogli by mnie zabić, to mógł być Louis, ponieważ mówił powoli, tak, że mogłem czytać z jego warg - ponieważ jeśli on mówiłby szybko i dałby mi szansę na życie, albo nie, mógłbym nawet tego nie wiedzieć.
Louis kontynuował to co mówił
"Albo powinienem powiedzieć, kogo" zapytał, opierając się plecami o ścianę.
Wciąż siedząc na podłodze, odpowiedziałem
"Nie boję się nikogo, ani niczego" powiedziałem, kładąc ręce na klatce piersiowej.
"No wiesz, jesteś słodki, kiedy tak robisz" powiedział Louis, oblizując swoje usta, a potem oddalił się do kuchni
"Robię co?" zapytałem wstając z podłogi, na której siedziałem i śledziłem go gdy szedł go kuchni.
Louis pochylił się i chwycił piwo z lodówki, trzymał to w jego lewej ręce, a prawą zamknął drzwi lodówki.
"Kiedy udajesz, że wcale się nie boisz." przewróciłem oczami.
"Tutaj nie ma niczego, aby się bać" powiedziałem, wiedząc, że prawdopodobnie brzmiałem jak 11-letni chłopczyk próbujący brzmieć odważnie, kiedy na prawdę się bał.
"Ta.. cokolwiek, księżniczko." powiedział, otwierając butelkę piwa biorąc z niej łyk.
"Mam pytanie do ciebie" powiedział podnosząc się z krzesła. "Czego chcesz z moją mamą?" zapytał, odchylając się do tyłu na swoje miejsce.
Zamrugałem kilka razy. "Niczego z nią nie chcę".

"To gówno prawa, wychodząca z twoich ust, Loczku".

"Nie jestem nią zainteresowany! Nie jestem nawet zainteresowany innymi kobietami"

Louis popatrzał na mnie zmieszany. "Innymi kobietami? To nie ma nawet sensu."

"Miałem na myśli dziewczyny! Nie jestem zainteresowany żadnymi dziewczynami! Ja jestem.. ja... jestem gejem" powiedziałem odsuwając się kilka kroków do tyłu, bojąc się, że Louis mnie uderzy.

Ponieważ goście jak on, będę bić gości jak ja.

Ale nic nie nadeszło.

" Czemu mnie nie uderzysz?" Zapytałem.

" A czemu miałbym cię uderzyć?" zapytał, sięgając po piwo.

" Ponieważ jestem gejem?" zapytałem zdezorientowany.

Louis wziął łyk piwa i odsunął je od swoich ust. "Czemu miałbym uderzyć kogoś, kto jest zainteresowany tym samym typem jaki ja?" zapytał mnie, puszczając oczko. "No wiesz, jesteś w porządku".

Nie wiedziałem jak mu odpowiedzieć, więc po prostu się uśmiechnąłem do niego.

Zeskoczył z miejsca i oparł się o ladę. "Więc" kontynuował "Co powinniśmy zrobić?" zapytał.

"Cóż, moja mama chciałaby aby lepiej cię poznał." powiedziałem, obrysowując tył mojej głowy.

"W porządku. Zadaj jakieś pytanie" powiedział odkładając piwo na bok, a potem krzyżując ręce.

Postukałem moją nogą twarde podłoże, zastanawiając się nad pytaniem. "Ile masz lat?" w końcu zapytałem.

"18, a ty?" powiedział, sięgając ponownie po piwo biorąc łyka.

"16, rzeczywiście". powiedziałem drapiąc się po tle głowy.

Louis zmarszczył swój nos, co było najbardziej uroczą rzeczą, jaką kiedykolwiek widziałem.
"Jesteś taki młody".

Staliśmy tam w ciszy, nie w niezręcznej ciszy, w komfortowej ciszy. Studiowałem go, podczas kiedy staliśmy w ciszy, jego twarz, jego ciało.

Miał tatuaże, pokrywające każą część jego ciała, z wyjątkiem twarzy.

W końcu, usta Louisa poruszyły się.

"Podoba ci się to co widzisz?" zapytał mrugając do mnie.

Moje policzki stały się czerwone, zakryłem moją twarz, mając nadzieję, że nie zobaczy tej czerwieni.

Ale potem poczułem dwie zimne dłonie na moich policzkach, unosząc moją twarz do góry.

I potem moje oczy spotkały się z parą pięknych oczów.

Byłem kilka centymetrów od ust Louis, co wcale mi nie przeszkadzało. Mam na myśli, no kurcze, on jest zajebiście gorący.

" Wyglądasz uroczo, kiedy się rumienisz." powiedział.

Uśmiechnąłem się, już chciałem mu odpowiedzieć, ale Louis oderwał gwałtownie swoje ręce od mojej twarzy i spojrzał szybko w stronę drzwi.

Moje oczy pozostały na Louisie, oczywiście. Wyglądał... zakłopotany. Jakby żałował tego, co mi powiedział, albo nawet, że położył swoją rękę na mojej twarzy.

Ale potem odwróciłem głowę, aby zobaczyć kto stał w progu.

I ten ktoś, był, ktoś zgaduję, że to był kolega Louisa. Ten, który usiadł z nami podczas lunchu. Chłopak z czarnymi włosami, które miał postawione.


_____________________
Rozdział niesprawdzony więc przepraszamy za jakiekolwiek błedy xx
Jutro kolejny luvv

Rozdział 9

*Oczami Harry'ego*
Wstałem obracajac głowę raz w lewo raz w prawo,ciągle upewniałem się czyżby na pewno Louisa tu nie było. Muszę przyznać, bałem się. Nie wiem czy byłem kiedyś w kogoś domu, a zwłaszcza takiego kogoś jak Louis. 
Czy Louis w ogóle wie,że tu jestem? 
Czy Jay napisała do niego,czy coś? 
Czy on cokolwiek coś wie? 
Miałem nadzieję,że tak. 
Wziąłem telefon do ręki,i sprawdziłem godzinę.
3:18
Przełknąłem ślinę,wsuwając swój telefon z powrotem do kieszeni. 
Cóż to będzie mój koniec, pomyślałem. 
Cóż,chyba mogę schować się w łazience,na chwilę. Nie,nie. On przecież mógł mnie znaleźć,w końcu to jego dom.
A może schował się w łazience? Więc,nie. Nie schowam się w łazience. 
A może mógłbym ukryć się za kanapą? Nie,nie. Na robiłoby to za dużo hałasu. 
Jak ukryć się w-
Moje myśli nagle zostały przerwane przez uczucie kogoś kładącego rękę na moim ramieniu.
Mogłem poczuć,że ta osoba złowrogo uśmiechała się za mną. Ponownie przełknąłem ślinę,i odwróciłem się. 
I oczywiście stał tam Louis Tomlinson... 


__________
taka niespodzianka haha ♥ 
W środy też będą rozdziały ;d 
( będą w pon,śr,nd ) 

Rozdział 8

*Harry POV*

Strach przeszył moje ciało, co Louis chciał mi zrobić?

" Biegnij Harry. Masz jeszcze szansę. Jest kilka centymetrów od ciebie, ale jeśli pobiegniesz wystarczająco szybko możesz od niego uciec" to co głos w mojej głowie powtarzał w kółko.
Mój mózg nie był dobry, zawsze wpakowuje mnie w kłopoty i zawsze sprawia, że robię rzeczy, których się wstydzę, albo sprawia, że pojawiam się jako mięczak.

"Zrób to Harry. Możesz uciec. Jeśli zostaniesz, będziesz pobity." Do tej pory miałem ból głowy. Ale nie powstrzymałem moich myśli od mówienie do mnie. Louis był coraz bliżej z każdym kolejnym słowem, które wypowiedział głos.

A co jeśli głos ma rację?

Czy powinienem uciekać?

Co jeśli nie sprawię przyszłości Louisa po jego myśli?

Cóż, jeśli to sprawię, nie będę pobity.

Ale, potem znowu, jeśli tego nie sprawię, będę prawdopodobnie wciąż bity.

Połknąłem ślinę,

"Zrób to Harry"

"BIEGNIJ, BIEGNIJ, BIEGNIJ" głos w mojej głowie krzyknął na mnie.

Nie miałem szans, moje nogi zaczęły pędzić przez korytarze, i nie miałem szans obrócić się.

Pędziłem przez szkolne drzwi na zewnątrz, stanąłem na chwilę, łapiąc oddech, mając nadzieję, że Louis poddał się i wrócił z powrotem na stołówkę.

Oparłem się placami o szkolne mury i wziąłem głęboki oddech.

Zrozumiałem, że Louis nie szukał mnie już, ponieważ stałem na zewnątrz szkolnego budynku przez dobre 5 minut - więc postanowiłem, że zrelaksuję się i zamknę oczy.

Zamknąłem oczy tylko na 2 minuty, poczułem, że ktoś na mnie się gapi, więc powoli je otworzyłem. Ku mojemu zaskoczeniu nikogo nie zobaczyłem. Uśmiechałem się i spojrzałem na szkolny budynek.

Myślałem nad tym, aby wejść, ale zdecydowałem, że jednak nie.

Pobiegłem do domu, bałem się, że Louis schował się gdzieś, lub podążał za mną.

Kiedy znalazłem się na progu moich drzwi, przekręciłem klamkę, aby dostać się do środka, ale nie powiodło się.

Spróbowałem jeszcze raz, ale ponownie mi się nie powiodło.

Westchnąłem i zacząłem pukać w drzwi.

Żadnej odpowiedzi.

Jęknąłem, a potem zauważyłem, karteczkę widzącą nad drzwiami, chwyciłem ją i przeczytałem.

Poszłam na zakupy z Jay. Nie wrócimy do późna. Użyj tego czasu, aby lepiej poznać Louis'a, syna Jay. Jay zostawiła klucz pod jej wycieraczką, po prostu pójdź tam weź go i usiądź na jej kanapie, nie zniszcz niczego. I nie bądź nie miły dla Louisa, proszę! xx 

P.S. Louis powinien być w domu o 15:30 według Jay!

Kocham, Anne xx 

Więc, pięknie po prostu pięknie. Westchnąłem, tak na prawdę nie miałem wyboru.
Mogłem tylko siedzieć na podwórku, dopóki mama nie wróci, ale powiedziała, że będzie późno!
Jęknąłem i zacząłem iść w kierunku domu Louisa. Wszedłem po schodach i usiadłem na kanapie.

Byłem nieźle znudzony, zmuszony siedzieć tam i gapić się na pusty telewizor.

Wyjąłem mój telefon z kieszeni i zdałem sobie sprawę która była już godzina.

Była 15:11.

O mój Boże. To znaczy, że Louis może pojawić się tutaj o każdej minucie.

Przełknąłem ślinę wstając, nie pewny gdzie się ukryć, dopóki moja mama nie wróci.

Na prawdę nie chciałem zobaczyć się z Louisem, ale nie miałem wyboru, gdzie go kurwy miałem iść, tak poza tym?
___

Kolejny w niedziele 
luvv xx 

Rozdział 7

*Oczami Harry'ego* 
Chociaż mieliśmy lunch,kilka razy popatrzyłem na Louisa.
Skłamałbym mówiąc,że nie był jedną z najbardziej wspaniałych osób,jakie kiedykolwiek widziałem.
On był absolutnie wspaniały - zwłaszcza jego uśmiech.
Starałem się wyrzucić to z moich myśli,przecież on był moim "tyranem".
Bawiłem się swoim jedzeniem,na prawdę nie interesowało mnie to co mieliśmy na lunch.
Wstałem od stołu,a Niall i Liam natychmiastowo na mnie spojrzeli. Wiedząc,że pewnie zapytają o to gdzie idę,powiedziałem że zamierzam iść do łazienki.
Rzuciłem moją tacę i ruszyłem w stronę łazienki. Czułem jakby ktoś mnie śledził - i miałem rację. Spojrzałem na swoje odbicie i za mną zauważyłem Louisa z uśmieszkiem na twarzy,tym złym uśmieszkiem...
~
*Oczami Louisa* 
Na lunchu,kilka razy przyłapałem Harry'ego na zerkaniu na mnie. Nic do niego nie powiedziałem,chociaż... 
Nie zwracałem uwagi na niego,dopóki nie wstał i przeprosił. Kiedy był już trochę dalej,Liam spojrzał na mnie. 
"Louis,mógłbyś pójść zobaczyć czy wtrafi do łazienki? Jest nowy i-" Nie dokończył zdania,a ja już skinąłem głową i wstałem idąc za Harry'm.
Stałem za nim,przejrzał się w lustrze. Zajęło mu to chwile zanim zorientował się,że jestem za nim. A gdy mnie zobaczył jego oczy rozszerzyły się w strachu. A na mojej twarzy po prostu pojawił się uśmieszek. 
____
Taaa..
Przed chwilą dodałyśmy jeden rozdział,ale ten przetłumaczyłam w niecałe 10 minut,i jest krótki więc postanowiłam go dodać ♥ 
Wiem,że rozdziały są krótke,ale uwierzcie jest ich tak duuużo + jest druga część tego opowiadania więc don't  worry ♥ 
luvvv ♥ - @arixsels 

Rozdział 6

*Harry POV*

Prze całą lekcję nauk ścisłych nie podnosiłem głowy, bojąc się, że coś by się stało, gdybym tylko odważył się spojrzeć.

Louis kopał moją nogę parę razy pod stołem, pozowoliłem sobie na kilka jęków, ze względu na to, jak mocno mnie kopał. Powstrzymałem parę, ponieważ za każdym razem, gdy pozwoiłem sobie na hałas z bólu, kopał mnie dziesięć razy mocniej.

Kiedy Louis przestał mnie kopać, założyłem, że lekcja się skończyła. W czym byłem poprawny. Uniosłem moją głowę, aby zobaczyć nikogo, poza nauczycielką stojącą za jej biórkiem i kilku uczniów zabierających ze sobą swoje rzeczy. Wstałem i wziąłem moje książki razem. Spojrzałem na mój plan... Pora lunchu.

Byłem zdezorientowany, nie pewny gdzie stołówka się znajduje. Przegryzłem wargę, patrząc czy mogę to gdzieś znaleść. Do czasu, aż byłem szarpnięty do tyłu przez dwie pary rąk. 

Byłem wściekły, że nie mogłem zobaczyć kto trzyma mnie od tyłu. Zastanawiałem się, kto to kurwa był.

Do póki nie wpadło mi coś do głowy... To musi być Louis!

Ale ten uścisk nie był zbyt silny jak na Louisa - to było mniej silniejsze. Nawet jeśli było tam dwóch ludzi trzymających mnie od tyłu. Oni po prostu nie byli tak silni jak Louis.

Jeszcze raz walczyłem, starając się wyszarpać z uścisku, dopóki w końcu ich nie pokonałem. Odwróciłem się i ku mojemu zaskoczeniu, to nie był Louis. 
To był Liam i Niall.

Westchnąłem z uglą i spojrzałem na Liama, który miał uśmiech na twarzy.
" Co do diabła to miało być?!" powiedziałem, prawdopodobnie powiedziałem to zbyt głośno, ale nie byłem pewien, po tym wszystkim nawet nie słyszę siebie.

Liam spojrzał na mnie, "Chłopie, wyglądałeś na takiego zagubionego, kiedy trzymaliśmy cię zdala od tłumu, więc możemy cię zaprowadzić do stołówki!"

Poczułem się jak idiota, myślę, że mogli powiedzieć jak się czuję, ponieważ Niall położył rękę na moich plecach. "Czy mam z wami lunch?" spojrzałem na Liama, a on skinął głową na tak.

Zaczeli iść, a ja podąrzałem za nimi, utrzymując się blisko w przypadku Louisa wychodzącego z zaskoczenia.

Kiedy znaleźliśmy się na stołówce, było tam sporo ludzi. 
Szedłem za Liamem i Niallem, wzięliśmy nasz lunch i oni poszli do stolika, który był pusty. Nie byłem pewien, czy chcą abym usiadł razem z nimi, więc stałem tam niezręcznie się czując, trzymając moją tackę.

Niall posłał mi zmieszany wyraz twarzy a potem skinął na mnie, że mam usiąść przed nimi. Skinąłem głową i usiadłem. 
Szybko zjadłem swój lunch, podczas czego Liam i Niall prowadzili własną rozmowę. Nie spojrzałem, z wyjątkiem 3 razy.

Kiedy spojrzałem za 4 razem, zobaczyłem jak skinęli głową komuś aby przyszedł i usiadł. Odwróciłem się, aby zoabaczyć do kogo mówili.

"Szlak" powiedziałem do siebie, kiedy zobaczyłem do kogo mówili. Myślę, że powiedziałem to zbyt głośno, ponieważ Liam i Niall spojrzeli na mnie, kiedy się odwróciłem.

Louis szedł za typkiem wyższym od niego i miał czarne włosy uczesane na jeża. Podeszli do stolika u usiedli, Louis usiadł koło mnie. Moje oczy zrobiły się wielkie i spojrzałem na Nialla. Niall uśmiechnął się i zaczął rozmawiać i z zaskoczeniem, mówił wystarczająco wolno, abym mógł wyczytać z jego ust. "Harry to jest Louis i Zayn!"

Pełknąłem ślinę, a Louis położył rękę wokół mojego barku i powiedział coś. Nie byłem pewien co powiedział, ponieważ nie potrafiłem wyczytać tego z jego ust - byłem wściekły wewnąrz mojej mnie.

Co Louis powiedział?

I dlaczego położył swoją rękę wokół mojego barku?!

*Louis POV*

Ja i Zayn szliśmy na stołówkę z naszymi tackami, chceliśmy usiąść tam gdzie zawsze, dopóki nie zauważyłem Liama i Nialla krzyczących do nas abyśmy z nimi usieli, miałem im odmówić, ale dostrzegłem chłopaka z loczkami o imieniu Harry, albo raczej powinienem powiedzieć mój sąsiad, siedział z nimi. Uśmiech przeszedł przez moje usta, gdy tylko podeszliśmy do ich stolika.

Usiadłem na miejscu koło Harry'ego, kiedy usiadłem Niall zaczął mówić.
" Harry to jest Louis i Zayn!"

Zaśmiełem się, "Właściwie ja i Harry już się poznaliśmy", powiedziałem, kładąc rękę wokół jego barku. " I myślę, że będziemy najlepszymi kolegami" powiedziałem, zaciśniając swój uścisk wokół jego barku, przytulając go wystarczająco, aby go zranić.

Wziąłem moją rękę z jego barku i zacząłem jeść "Oj, to będzie zabawne"

____________
i jest 6 rozdział! 
tłumaczyła - @sadlifemylife
Mam zamiar dzisiaj przetłumaczyć kolejny rozdział,ale nie jestem pewna czy go dodam!
Komentujcie,głosujcie i czytajcie! luvv 

Rozdział 5

*Oczami Harry'ego* 
Liam powiedział mi,że nauki ścisłe są na drugiej stronie korytarza,szedłem w tamtym kierunku,ciągle cicho wzdychając. Otworzyłem drzwi i od razu mogłem zauważyć,że nie było tam dużo ludzi. 
Po lewej stronie znajdował się wolny stolik,z dwoma krzesłami. Nikt tam nie siedział,więc usiadłem tam. Podszedłem bliżej,zerkając przez ramię na wszystkich. Nigdzie nie mogłem znaleźć tego chłopaka Louisa,o którym wspominał Niall. W sumie nawet nie miałem pojęcia jak wygląda.
Westchnąłem zatrzymując swój wzrok na pustej tablicy,w oczekiwaniu na przyjście nauczyciela.
Starsza kobieta,myślę że miała z jakieś 40 lat przyszła do klasy. Zgaduje,że jest nauczycielką. Miała siwe włosy,które wyglądały jakby nawet ich rano nie ruszyła. Mówiła wolno więc mogłem wyczytać wszystko z jej ust. 
"Dzień Dobry klaso. Słyszałam,że mamy nowego ucznia. Umm.. Harry? Harry Styles?" -Kobieta powiedziała podnosząc głowę by rozejrzeć się po klasie,po chwili jej oczy wylądowały na mnie. Skinęła głową. "Witaj Harry" . Powiedziała i usiadła przy biurku. 
Przetarłem oczy,i usiadłem wygodniej na krześle ciągle zerkając na zegar,który znajdował się tuż nad drzwiami. Moje oczy opadły na osobę,która właśnie weszła do klasy. Wszedł,Szatan.
To był syn moich sasiadów. 
Moje oczy rozszerzyły się,i od razu popatrzyłem na nauczycielkę.
"Ach widzę,że jesteś. Dlaczego znów tak późno,Panie Tomlinson? " -Powiedziała.
Moje oczy powędrowały od razu na niego,on za to nic nie powiedział. 
"Och i panie Tomlinson. Mamy nowego ucznia,siedzisz z nim w ławce. Jego nazywsko brzmi.. Hm.. Harry.. Tak, Harry Styles. " -Powiedziała kobieta, wskazując na mnie. Moje oczy rozszerzyły się,a na jego twarzy mogłem zauważyć mały uśmieszek,podszedł do ławki.
"Dobrze klaso! Pobierzcie kawałek papieru,i zapisujcie wszystko co zobaczycie!" - Powiedziała nauczycielka. Wyciągnąłem kartkę papieru ze swojego plecaka. Chłopak zrobił to samo i usiadł obok mnie. Moje oczy rozszerzyły się szeroko,gdy zobaczyłem tam.  "Notatki - Louis Tomlinson" 
Przełknąłem ślinę,więc to musi być ten facet Louis,o którym mówili mi Liam i Niall? 
No,kurwa... 

_____
Wiem,że krótki rozdział,ale to na prawdę nie zależy od nas tylko od autorki.
luvv ♥ - @arixsels

Rozdział 4

Retrospekcja. 
Kiedy podszedłem do urządzenia,zacząłem nucić. Włożyłem swojego pieniążka do maszyny wybierając z niej jakiś produkt.
- Głupi pieniądz -szepnąłem do siebie,gdy mój pieniądz wrócił z maszyny. Gdy wyciągnąłem swoje pieniądze poczułem silne dłonie na swoich ramionach. Zostałem pociągnięty,a następnie rzucony o ścianę. Czułem cholerny ból w plecach, uderzyło mną bardzo mocno,tak że mój wzrok stał się nie wyrażny. 
Kiedy ponownie odzyskałem wzrok,wiedziałem juz kto to zrobił... 
To był syn moich sąsiadów,którego widziałem dziś rano... 
Tyle myśli przechodziło przez moją głowę, co do kurwy się dzieje?
Bałem się o siebie. Tak.. Były gorsze rzeczy, które mi się działy niż bycie popchniętym, bardzo mocno na ścianę... Ale, to nie o to się bałem. On miał po prostu spojrzenie pełne nienawiści, jakby był Szatanem. Miał piekło w oczach.

Zawyłem z bólu, niepewny tego co miało zakończyć moją drogę.
Nie uderzył mnie, ale zaczął do mnie mówić. Na szczęśnie mówił po woli.
Wystarczająco powoli, abym mógł czytać z jego ust. 
* Perspektywa Louisa*

Tego ranka, gdy zobaczyłem moją mamę w szkole, zacząłem się zastanawiać co się kurwa dzieje. Ale, kiedy dotarłem do jej samochodu i zobaczyłem chłopaka z loczkami, byłem podejrzliwy. Co do kurwy on robi z moją mamą?

Ale potem przypomniałem sobie. Jego mama nie ma samochodu.

Więc, strzepałem te myśli z moich ramion, dopóki nie zobaczyłem ich przytulających się do siebie w szkolnym budynku.

Złość przeszła przez moje ciało, nikt nie dotyka mojej mamy. Nie pozwalam nawet Niall'owi, Liam'owi czy Zayn'owi dotknąć mojej mamy - nawet jeśli to pomoc przed upadkiem.

Tak, wiem. Może się zachowuję jakbym nie kochał mojej mamy, ale zawsze będę ją chronić, a w szczególności przed chłopakami w moim wieku, ponieważ chłopcy w moim wieku są napalonymi małymi draniami. Tak, też jestem taki. Ale, ledwo się łączę z ludźmi, ponieważ jest mało chłopaków w mojej szkole, którzy lubią chłopaków, co w rzeczywistości jest to dla mnie do bani.

Tak, jestem gejem. Ale to poza tematem. 
Gdy szedłem na następną lekcję, matematykę, zobaczyłem chłopaka z loczkami, mój nowy sąsiad. Jakimś cudem udało mi się go znaleźć w tym ogromnym stadzie ludzi. Uśmieszek pojawił się na mojej twarzy, patrząc na chłopaka ukryłem się nieopodal maszyny z wodą, by nie mógł mnie zobaczyć.

Kiedy korytarze były puste, zaczął iść w moim kierunku.

Kiedy podszedł do maszyny chcąc kupić wodę nie udało mu się, pomyślałem, że to mój czas "zabłysnąć".

Rozejrzałem się, aby upewnić się, że nie ma tam nauczycieli i wtedy zrobiłem krok. Podbiegłem do chłopaka z loczkami od tyłu i położyłem swoje dłonie na jego ramionach, podnosiłem go z ziemi i przytrzasnąłem go do twardego muru.
" Czego do kurwy chcesz z moją mamą?" zapytałem, brak odpowiedzi, jęknąłem, przytrzaskując jego ciało jeszcze raz do twardej ściany. Usłyszałem jak zawył.
"Odpowiedz mi do cholery!" Zauważyłem łzy wypływające z jego oczów.
"J-ja niczego z nią nie chcę! Przysięgam!"

Dałem mu ostrzerzenie."Lepiej żebyś nie" powiedziałem i upuściłem go, kopnąłem go jeszcze w brzuch zanim udałem się na matematykę. Zostawiłem chłopaka na podłodze. 

*Perspektywa Harry'ego*

Kiedy kopnął mnie w brzuch, skuliłem się. Dlaczego do kurwy myślał, że chciałbym czegokolwiek z jego mamą?! Ona jest ode mnie starsza na Boga, w dodatku nie interesują mnie kobiety!

Po 5 minutach, mój brzuch zaczął czuć się lepiej. Wstałem i udałem się w kierunku łazienki, podnosiłem moją koszulkę ukazując siniaka. Westchnąłem i obróciłem się dookoła spoglądając na czas.

Szlak! Jestem spóźniony na następną lekcję.

Westchnąłem ponownie i zacząłem szukać drogi na historię.

Spoglądałem na każde drzwi, "pokój 36... pokój 37... pokój 38! Ah wreszcie." Powiedziałem do siebie, przełknąłem ślinę i otworzyłem drzwi.

Kiedy je otworzyłem, wszystkie oczy były zwrócone na mnie. Co nie było bardzo szokujące.

"Ty musisz być Harry". Nauczyciel historii zwrócił się do mnie, zgaduję, że wie o mnie, ey? Kiwnąłem głową. "Usiądź tam z Liamem. Zostawił ci miejsce" Uśmiechnąłem się, odwróciłem się twarzą do klasy, rozglądając się za Liam'em dopóki moje oczy go dostrzegły.
Patrzył się na mnie, wymachując rękami w powietrzu wraz z Niall'em. Uśmiechnąłem się i zacząłem iść w ich kierunku.

Kiedy usiadłem, Niall przesunął kawałek papieru w moją stronę. "Hej, czemu się spóźniłeś na lekcję?"

Westchnąłem, nie byłem pewny, czy powinienem powiedzieć im co się stało albo co. "Po prostu nie potrafiłem znaleźć klasy" Odpisałem mu, kiwnął głową, ale Liam popatrzał się na mnie tym wzrokiem, który mówił, że wie, że kłamię, ale po prostu odwrócił się z powrotem do Nialla.

Przez całą lekcję, po prostu siedziałem. Obserwowałem nauczyciela z pustym wyrazem twarzy, dopóki nie zobaczyłem innych uczniów podnoszących się i opuszczających klasę. Ugh, mam teraz nauki ścisłe. Lekcję, której nie mam teraz ani z Liam'em ani z Niall'em. To zajebiście do bani. Ale, ohh. Ale mam tą lekcję z tym Louis'em, gościem o którym powiedział mi Niall.

Nie mogę się doczekać, aby go poznać.
______
Więc...
Zaczęłam tłumaczyć to ff wraz z pewną miłą dziewczyną Sandrą ;) 
I właśnie ten rozdział został przez nią przetłumaczony! 
Zapraszam na jej twittera! - @sadlifemylife


Rozdział 3

*Oczami Harry'ego* 
Kiedy wszedłem do klasy zauważyłem mnóstwo uczniów,którzy nawet nie zwrócili na mnie uwagi. Wszyscy po prostu kontynuowali swoje rozmowy,nie podnosząc głowy do góry by obdarzyć mnie spojrzeniem,byłem z tego szczęśliwy.
 Niall ciągnął mnie za rękę,prowadząc mnie do bodajże jego chłopaka Liama,który siedział na końcu sali. Gdy dotarliśmy na miejsce Liam popatrzył na Nialla,a na jego buzi od razu pojawił się uśmiech. Mówił normalną prędkością,przez co mogłem zrozumieć wszystko co mówi. 
- Hej Niall. Kim jest twój nowy przyjaciel? -zapytał,a ja odwróciłem się w stronę Nialla,który mówiąc coś poruszał rękoma w powietrzu,troszkę mnie to rozśmieszyło. Blondyn mówił zbyt szybko bym mógł zrozumieć cokolwiek o czym mówi,mimo iż wciąż próbuję. 
Liam uśmiechnął się szeroko,gdy Niall przestał mówić.  Chłopak odwrócił się do mnie i zaczął pokazywac różne znaki , "Witaj,Harry. Widzę,że już poznałeś mojego chłopaka. Tak czy inaczej... Witamy! " Wow. Niall ma swojego opiekuna*. Wydaje się miły,oraz potrafi język migowy. Uśmiechnąłem się i popatrzyłem na Nialla,który aktualnie posiadał zdezorientowany wyraz twarzy,a zaraz zaczął coś mówić. 
Zwróciłem się do Liama i pokazałem mu.
"Co on mówi?" 
"Nie zna języka migowego,przez co czuje się wyłączony z rozmowy" 
Zaśmiałem się.
"No cóż,trochę jest wyłączony z rozmowy" - Zarejstrowałem do Liama,następnie zerkając na twarz Nialla,który miał dziwny grymas na twarzy. Śmiejąc się poklepałem plecy Nialla.
*Oczami Liama* 
Na prawdę podoba mi się ten dzieciak,Harry. Nic więcej niż przyjaciel,chociaż... On jest super. Niall powiedział mi,że jest głuchy,a mi było bardzo przykro z tego powodu. On nigdy nie będzie w stanie usłyszeć swojego głosu,mojego głosu,tak samo jak i Nialla,a nawet głosu własnej matki! 
Na moje szczęście,znam język migowy. Niall wydawał się zszokowany,nigdy nie mówiłem mu że potrafię ten język. 
- Musisz mnie nauczyć,tego języka migowego! Chciałbym porozmawiać z Harry'm,wiesz? - Szepnął do mnie,na co ja jedynie zaśmiałem się i skinąłem głową. 
Harry,Niall, i ja dobrze się bawiliśmy,dopóki nie przyszedł nasz nauczyciel matematyki. 
- Spokój! - krzyknął pan Johnson,leniwie wchodząc do klasy,postawił swoją teczkę przy biurku. - Przepraszam za spóźnienie.
Wszyscy obróciliśmy głowy w stronę nauczyciela. Pan Johnson usiadł przy biurku czytając dokument leżacy na nim. 
- Ah! Widzę,że mamy nowego ucznia. Harry Styles! -powiedział zerkając na klasę,lustrował wszystkich dopóki nie napotkał nieznajomej mu twarzy. - Musisz być nowy,witamy! - Powiedział z uśmiechem. 
Zgaduję,że Harry wiedział co nauczyciel do niego mówi,gdyż jego twarz była cała czerwona,myślałem że nie może być już bardziej bordowa,ale gdy wszyscy uczniowie zwrócili na niego uwagę taka własnie się stała.
Nauczyciel wpatrywał się w Harry'ego czekajac na jego odpowiedź. Pan Johnson westchnął,myśląc ,że Harry był po prostu zbyt nieśmiały by coś powiedzieć. Myślę,iż nie wiedział że Harry jest głuchy. 
Reszta klasy była po prostu znudzona,a my z Niallem próbowaliśmy ich zagadać by nie zwracali uwagę na Harry'ego. 
*Oczami Harry'ego*
Kiedy nauczyciel na mnie spojrzał,wiedziałem że najprawdopodobniej coś do mnie mówi. Nie byłem pewny co mam mu odpowiedzieć,bo ja nawet kurwa nie wiedziałem co powiedział! Ugh... Jestem już kompletnie zażenowany,w pierwszym dniu,super. 
Przez resztę lekcji,bawiłem się swoimi palcami by nie powtórzyła się żadna żenująca sytuacja. 
Ale przerwał mi Liam,który wskazał mi,iż teraz czas na historię. 
Uśmiechnąłem się i wstałem. Kiedy dotarliśmy do korytarza,zwróciłem się do Liama.
"W jakiej klasie mamy historię?" - wskazałem. 
" Klasa 38" - odpowiedział również językiem migowym. 
" Zobaczymy się pod nią. Mam zamiar iść napić się wody" - pokazałem,miał zamiar mi odpowiedzieć,ale wtopiłem się w tłum uczniów. 
Westchnąłem i odwracając się,ciągle szukając automatu,którego nie mogłem znaleźć. Może przez innych uczniów blokujących mi przejście. Westchnąłem opierając się o ścianę,czekałem aż wszyscy się rozejdą. 
Kilka minut później,na korytarzu nie było ani jednej żywej duszy,przynajmniej tak myślałem. 
Ku mojemu zdziwieniu,zauważyłem wypełniony automat. Znajdował się na drugiej stronie korytarza. 
Uśmiechnąłem się i podszedłem do niego. 
Kiedy podszedłem do urządzenia,zacząłem nucić. Włożyłem swojego pieniążka do maszyny wybierając z niej jakiś produkt.
- Głupi pieniądz -szepnąłem do siebie,gdy mój pieniądz wrócił z maszyny. Gdy wyciągnąłem swoje pieniądze poczułem silne dłonie na swoich ramionach. Zostałem pociągnięty,a następnie rzucony o ścianę. Czułem cholerny ból w plecach, uderzyło mną bardzo mocno,tak że mój wzrok stał się nie wyrażny. 
Kiedy ponownie odzyskałem wzrok,wiedziałem juz kto to zrobił... 
To był syn moich sąsiadów,którego widziałem dziś rano... 


 * nie wiedziałam jak to przetłumaczyć przepraszam jeśli nie brzmi to logicznie hah 
I jest rtjhiojrthiojyti wreszcie coś się dzieje  

Rozdział 2

*Oczami Louisa* 
Gdy dojechałem do szkoły zdałem sobie sprawę z tego,że zostałem pokonany. Zayn był już dawno w naszej miejscówce,która znajdowała się w jakieś uliczce obok szkoły. Chłopak stał tam oparty o budynek, jak zwykle z papierosem w ręku. 
Westchnąłem zrezygnowany,i zostawiłem samochód na parkingu udając się w stronę Malika.
Chłopak wyciągnął papierosa z ust aby następnie wypuścić dym z ust. 
-Ej Tommo! - mruknął gdy podszedłem do niego. - Jak tam? - zapytał biorąc kolejnego macha.
-Nic. Chociaż zrobiłem sobie nowy tatuaż - powiedziałem wskazując na mój obojczyk,gdzie ten się znajdował.
- Fajny - stwierdził Zayn - Chcesz bucha? - zapytał brunet trzymajac cygaro tuż przy mojej twarzy. Chciałem go wziąć,lecz Zayn mi przerwał.
- Louis czy to jest twoja mama? - Zapytał wskazując na samochód,który zatrzymał się przy szkole. - Co ona tu robi? -zmrużył oczy czekając na moją odpowiedź.
Jęknąłem.
- Nie wiem,ale mam zamiar się dowiedzieć - powiedziałem oddając mu cygaro,aby nastepnie udać się w kierunku samochodu,który został zaparkowany pod szkołą.
Przeszedłem obok samochodu mojej mamy zauważając tam kędzierzawą głowę. Po chwili jak i mama jak i on wysiedli z samochodu.
- Hej Louis - mama przywitała mnie.
- Dlaczego do cholery tu jesteś?! -zapytałem dosyć głośno.
- Fajny pomysł na przywitanie z własną mamą. Tak czy inaczej jestem tutaj,aby podrzucić Harry'ego,ponieważ ty tego nie zrobiłes. Teraz odejdź mi z drogi,gdyż chciałabym pomóc mu zdobyć plan lekcji... Chyba,że ty chcesz to zrobić. 
- Jesteś wolna możesz zrobić to sama,ja nie mam zamiaru - powiedziałem zanim wróciłem do kumpla.Usłyszałem jedynie jęk mojej mamy,ale nie obchodziło mnie to.
~~~~~~
*Oczami Harry'ego*
Podróż do szkoły,była dość niezręczna. Nie patrzyłem na nią,więc nie byłem pewien czy próbuje ze mną nawiązać jakikolwiek kontakt. Moje myśli w tej chwili szalały,a co jeśli nikt mnie nie polubi?
Zostałem wyrwany z rozmyśleń przez lekko szturchającą mnie Jay,odwróciłem głowę aby popatrzyć na budynek. Co to do cholery?! Nazywają to szkołą?! To wygląda bardziej jak pieprzone więzienie!
Kiedy wysiadłem z samochodu,zauważyłem chłopaka ,którego widziałem już dzisiaj rano. Mogłem właściwie powiedzieć co mówił bo robił to wolno,a jego mama? Kompletnie na odwrót. 
Z tego co wyczytałem z jego ust,mogłem stwierdzić że mówi coś jak : "Dlaczego do cholery tu jesteś?" , "Jesteś wolna możesz zrobić to sama,ja nie mam zamiaru". Nie jestem całkowicie pewien tematu ich rozmowy,ale najprawdopodobniej rozmawiają o mnie. 
Wraz z Jay weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia szkoły,gdzie zauważyliśmy około 7 starszych pań,z czego 4 z nich wygladały na jakieś 50 lat,a kolejne 3 wyglądały za staro aby jeszcze pracować. 
Panie nawet nie zauważyły,że stoimy gdyż nawet nie podarowały nas ani jednym spojrzeniem. Zerknąłem na Jay,zauważyłem jej rozdrażniony wyraz twarzy. Kobieta zapukała w biurko,a wtedy jakaś ze starszych kobiet,jeśli mam być szczery wyglądała na jakieś 70 lat . Odwróciła się w naszą stronę. Ona również miała rozdrażniony wyraz twarzy,jakby przerwano jej bardzo ważną czynność. Kiedy podeszła do biurka,mogłem zauważyć że grały w karty... Żałosne. 

Przez cały czas wpatrywałem się w ich wargi,które poruszały się z taką prędkością,więc nic nie rozumiałem. Starsza kobieta,mówiła równie szybko co Jay. 
Kiedy skończyły,Jay podała mi plan lekcji i kładąc rękę na moich plecach wyprowadziła mnie na korytarz. Widziałem jak krzyczała na kogoś na końcu korytarza,miał blond włosy,najprawdopodobniej farbowane. Chłopak mówił bardzo szybko,stwierdziłem po sposobie w jaki poruszały się jego usta. Jay szepnęła mu coś do ucha,a ja zauważyłem że jego oczy momentalnie się powiększyły. Najprawdopodobniej powiedziała mu,że jestem głuchy i potrzebuje kogoś kto oprowadzi mnie po szkole. Ona jest po prostu jak moja matka! Moja matka myśli o mnie jak o ślepym,który potrzebuje psa przewodnika by pokazał mu różne miejsca.
Przed odejściem Jay pocieszająco mnie przytuliła,czego ja nie odwzajemniłem gdyż w korytażu zauważyłem jej syna,który podarował mi wrogie spojrzenie a to dość trochę mnie przeraziło. Przełknąłem ślinę,a blondyn pociągnął mnie za ramię bym odwrócił się w jego stronę,po czym udaliśmy się pod klasę. Spojrzałem na papierek w mojej ręce,który wskazywał na to,że moim pierwszym przedmiotem będzie matma,kurwa. Matematyka to najgorszy przedmiot na zawsze! 
Wraz z blondynem weszliśmy do klasy,gdzie napisał mi coś na kartce,następnie podając mi ją.
"Hej! Jestem Niall! Cóż, sądząc po planie lekcji masz każdą lekcję ze mną i moim chłopakiem,Liamem. Z wyjątkiem muzyki i nauk ścisłych. Jednak nie martw się,masz je z Louisem. Na samym początku sprawia wrażenie strasznego,ale jest fajny gdy lepiej się go pozna.Możesz siadać ze mną i z nim,jeśli chcesz? "
Skinąłem głową uśmiechając się do Nialla. Nie mogę się doczekać aż poznam Liama,no i tego chłopaka... Louisa.
~~~~~~~~
I jest 2 rozdział! Ha! 
Co o nim sądzicie? Ja myślę,że jest troszeczkę nudny,ale cóż.. Dopiero się rozkręca :) 
ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA  
wasza @arixsels 


Rozdział 1

Louis Tomlinson: PUNK 
Harry Styles: głuchy (można po prostu powiedzieć, że nie słyszy)        
 * Oczami Louisa *
 Obudził mnie dźwięk krzyczącej matki, która wołała mnie z dołu, abym się obudził. Jęknąłem w poduszkę.
– Odpierdol się, mamo – szepnąłem do siebie.
Po chwili usłyszałem, wchodzącą matkę na górę po schodach i otwierające się drzwi, które zatrzasnęły się z hukiem.
– Louisie Williamie Tomlinsonie! Jeśli teraz nie wyjdziesz z łóżka, przysięgam na Boga, że będzie.. – wstałem na równe nogi. Nie boje się jej, jednak nie chcę się kłócić z samego rana.
– Dobrze. Teraz przygotuj się do szkoły, mamy nową sąsiadkę, która ma syna .Jest nieco młodszy od Ciebie, ale oboje chodzicie do tej samej szkoły - uśmiechnęła się.
– Niee - jęknąłem, depcząc swoje stopy.
- Louis proszę daj chłopakowi szansę. On potrzebuje kogoś, aby pokazać mu szkołę i okolicę – westchnęła.
– Są jeszcze inni,którzy mogliby to zrobić– zacząłem, siadając na łóżko.
– Nie, Louis. Masz pokazać mu wszystko i koniec tematu. Czekam na dole, a jeśli nie zejdziesz w ciągu dziesięciu minut, wrócę tutaj.
– Wiem, mówisz mi to co rano  - westchnąłem.
 Spojrzała na mnie i wyszła z mojego pokoju.
Kiedy zamknęła drzwi, ponownie westchnąłem. Przetarłem tył mojej głowy, dotykając obojczyka, który mnie zabolał. Zdziwiłem się, jednak po chwili wiedziałem już jaki był tego powód.  Mam przecież od wczoraj nowy tatuaż, którym jest strzałka na obojczyku. To mój trzydziesty piąty tatuaż. Można powiedzieć, że jestem uzależniony od tatuaży.Wstałem rozciągając swoje ciało, zważając na strzelające kości. Pochyliłem się i zacząłem przekopywać się przez stos ubrań, które leżały na podłodze. Chwyciłem za czarną koszulkę, która odkrywała mój nowy tatuaż, a do tego ubrałem parę czarnych rurek, następnie poszedłem umyć zęby.
Kiedy skończyłem robić te wszystkie poranne gówna, zszedłem na dół.    
 – Dzień dobry, Louis – powiedziała mama.
Usiadłem.
– Czego chcesz? – zapytałem, sięgając po jabłko.
– Abyś pokazał nowemu dzieciakowi okolice – powiedziała.
Roześmiałem się. – Nie, jeśli jest debilem nie chce mieć z nim nic wspólnego. Dlaczego miałbym stracić swoją reputację? – powiedziałem, biorąc kęs jabłka.
 – Louis, spójrz. Daj mu szansę! Nie wiem jaki on jest, ani jak wygląda! Rozmawiałam tylko z jego matką i myślę, że to miły chłopak.
– Nie – westchnąłem, wstając.
Mama wzięła głęboki oddech, a potem wyszła, nie zapytałem nawet dokąd idzie. Zamiast tego, wyciągnąłem swojego Iphone by sprawdzić godzinę… Była 6:40, a zazwyczaj o 7:00 z Zaynem spotykałem się w naszym miejscu, więc miałem jeszcze chwilę czasu na zrelaksowanie się.
Prawie zawsze Zayn jest na miejscu przede mną.
 Zobaczymy, czy uda mi się przyjść przed nim.
 Uśmiechnąłem się do siebie, chwytając za torbę. Zarzuciłem ją przez ramię i skierowałem się do drzwi wejściowych.
 Kiedy wyszedłem, zauważyłem moją mamę i dwie osoby. Kobietę, która wyglądała tak na 30-40 lat i młodego chłopaka w graniach 16-17. Wyglądał dobrze, jednak wciąż uważałem że może być debilem.
  – Louis, chodź tutaj! Poznaj nowych sąsiadów! – usłyszałem wołającą mnie matkę, zanim wszedłem do samochodu. Posłałem jej piorunujące spojrzenie po czym otworzyłem drzwi i wskoczyłem do pojazdu. Już miałem go zapalić, kiedy usłyszałem, że ktoś puka w okno.  
  Westchnąłem, widząc mamę. Opuściłem szybę w dół.
– Mamo co chcesz? – zapytałem, zirytowanym tonem.
– Anne nie ma samochodu, czy mógłbyś zabrać Harry’ego do szkoły? Proszę? – spytała niemalże błagalnym tonem.
Zaśmiałem się i zapaliłem swój samochód.
 – Przepraszam mamo, ale tutaj nie ma już miejsca, dla nikogo.
 Posłała mi wrogie spojrzenie.
 – Bzdura, Louis! Widzę ten cholerny samochód! Masz wystarczająco dużo miejsca dla nas wszystkich.
Ponownie się zaśmiałem, puszczając mamie oczko.
– Miłego dnia, mamo! – powiedziałem przed naciśnięciem pedału gazu kierując się na drogę do szkoły.
Spojrzałem przez lusterko, mogłem poczuć jej złość we wnętrzu samochodu. 
  * Oczami Harry'ego *
Zostałem obudzony przez trzęsącą mnie matkę. Zamrugałem kilka razy, zanim otworzyłem oczy. 
 Usiadłem na łóżko, przecierając oczy, a mama zaczęła do mnie mówić.
 – Przygotuj się, Harry. Dzisiaj twój pierwszy dzień w nowej szkole.
 Pokręciłem głową, łapiąc ją za rękę. – Nawet mi nie przypominaj.
  Nie bardzo chciałem iść do tej nowej szkoły. W innych szkołach dostawałem lanie za to, że jestem inny. Nauczyciele nie znęcali się nade mną, ale traktowali mnie nieco inaczej. Na szczęście, nie słyszę co inni o mnie mówią, bo jestem... głuchy, jednak zawsze zastanawiałem się jak brzmi mój głos kiedy mówię. Jest niski, czy brzmi dziewczęco? I co ludzie rzeczywiście o mnie myślą? Czy mówią jakieś dobre rzeczy o mnie? Oprócz mojej mamy i siostry?  Miałem motyle w brzuchu z przejęcia, tak bardzo nie chciałem iść do szkoły. Moja mama musi zdać sobie sprawę, że gdziekolwiek pójdę to i tak będę prześladowany. I nikt tego nie zmieni. Ubrałem obcisłe jeansy i białą koszulkę, nakładając na nią bluzę z kapturem. Kiedy skończyłem sie szykować zszedłem na dół.
– Hej, Harry. Chodź na zewnątrz, aby poznać nowych sąsiadów. Mają nieco starszego od Ciebie syna. –  Zawołała mnie mama, gdy schodziłem po schodach. Pokręciłem głową, nie jestem dobry w zawieraniu nowych znajomości. To takie dziwnie, bo nie wiem co mówią... Jeśli mówią powoli, mogę wyczytać coś z ruchu ust.
 ~ * ~
Szarpiąca mnie matka, wyciągnęła mnie z moich myśli. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz dostrzegłem kobietę około czterdziestki. Przywitała mnie z uśmiechem. Na szczęście nic do mnie nie powiedziała. Przynajmniej myślę, że tego nie zrobiła.  Stałem patrząc na jej usta, poruszała nimi zbyt szybko co utrudniało mi rozszyfrowanie o czym mówią, ale wiedziałem co mówiła mama. Nagle dostrzegłem chłopca, który wychodził z domu sąsiadki, przyznaje był uroczy. Był ubrany na czarno, a na górnej części ramion widniały tatuaże. Spojrzał na mnie, po czym wbił wzrok w ziemię. Zaczerwieniłem się. Spojrzał na mnie.
Następnie co zapamiętałam, to jak sąsiadka podeszła w kierunku samochodu. Dało się zauważyć, że była na niego zła,a po jakimś czasie po prostu odjechał... Zostawiając ją tam samą.
Dobrze, że był niegrzeczny. 
 ~ * ~
  * Oczami Jay - mama Louis'a *
Kiedy wróciłam po kłótni z Louis'em, westchnęłam – Przepraszam za niego.
Anne spojrzała na mnie z rozczarowaną miną. – Czyli on, nie zabierze Harry'ego do szkoły?  – skinęłam głową i westchnęłam.
Staliśmy w milczeniu przez kilka sekund, dopóki się nie odezwałam.  – Mogę zabrać go do szkoły  – zasugerowałam. 
 Anna posłała mi uśmiech, który w mgnieniu oka zniknął  – A ty nie musisz iść do pracy? 
 Skinęłam głową  – Słusznie, ale kilka minut spóźnienia mi nie zaszkodzi  – powiedziałam. 
Sąsiadka ponownie posłała mi szczery uśmiech.  – Dziękujemy! Jesteś najlepsza. Mogę porozmawiać z Tobą na osobności?  – poprosiła, a ja skinęłam głową. Odwróciła się do Harry'ego, a on skierował się do samochodu, siadając na siedzeniu dla pasażera. 
– Słuchaj... Upewnij się, że Harry w szkole będzie bezpieczny i nie zostawiaj go z ludźmi, którzy pochopnie oceniają. On jest wyjątkowy... On jest ... Głuchy. 
Moje usta uformowały się w literę "O "  – Głuchy? O mój Boże, tak mi przykro, że...
Anne położyła dłoń na moim ramieniu. – Nie martw się, jestem pewna, że Harry zrozumie. 
 – Mam nadzieję  – skinęłam głową, idąc w stronę samochodu.
Kobieta złożyła na czole Harry'ego buziaka, po czym podeszła do drzwi wejściowych, machając mu na pożegnanie. Powiedziała do mnie bezgłośnie "Dziękuję", a ja uniosłam kciuk do góry. 
******** 
I jest pierwszy rozdział! 
Taki Bad Boy Louis omfg *-* Mam obsesję na punkcie takich chłopaków,tak tak hahahaha
mój twitter - @arixsels ;)