piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział 10

*LOUIS POV*

Byłem przy mojej szafce, kiedy otrzymałem telefon of mojej mamy, była wtedy 15:03,
westchnąłem i odpowiedziałem do telefonu.

" Czego chcesz?" zapytałem cierpko.

Usłyszałem westchnienie mamy, ale zrzuciła to z ramion i zaczęła mówić,
" Louis, syn Anne zostanie u nas w domu na chwilę. Tylko na kilka godzin. Ja i Anne idziemy na zakupy na chwilę, będziemy za niedługo, okay? Proszę, proszę cię, bądź grzeczny i nie przestrasz tego chłopaka, ponieważ no wiesz-"

" Oh, więc Loczek zostaje na kilka godzin?" zapytałem, liżąc moje usta i kładąc moją rękę na biodro.

"Tak, ma na imię Harry. Jak mówiłam, traktuj go z takim szacunkiem z jakim traktujesz mnie, nawet jeśli nie traktujesz mnie z szacunkiem, ale proszę... Tylko raz, bądź rozsądny, ponieważ jak mówiłam Harry jest in-"

Zanim mogła skończyć swoją wypowiedz, powiedziałem. "Okay, okay, mamo. Muszę lecieć, pa!"

"Poczekaj, Louis! Daj mi dokończyć moją wypo-"

Zanim skończyła swoją wypowiedź, rozłączyłem się.

Chwilę później, zadzwoniła ponownie. Zaśmiałem się i odrzuciłem połączenie od niej i potem wyłączyłem mój telefon.

Zatrzasnąłem moją szafkę i pośpiesznie ruszyłem przez korytarz, chętny wrócić do domu.

Wpadłem również na Zayn.

" Hej, Tomlinson! Gdzie idziesz?" powiedział gdy tylko pośpiesznie zbierzałem w jego kierunku, gdy *prawie* minąłem go, złapał mnie za kurtkę.

"Skąd taki pośpiesz, Tomlinson?" Zapytał.

"Nie mogę gadać Zayn, jestem zajęty!" powiedziałem, wyszarpując się z jego uścisku i szybko pośpieszyłem się do frontowych drzwi i mojego samochodu.

Byłem zaskoczony, że nie dostałem mandatu za przekroczenie prędkości, bo jechałem dość szybko, ale eh...

Pośpieszyłem się na mojej drodze i szybko pośpieszyłem się do frontowych drzwi chwytając klucz z pod wycieraczki, otwierając drzwi, szybko by Harry nie mógł mnie usłyszeć.

Miałem właśnie iść na górę, by zobaczyć czy gdzieś się tam nie ukrywał, ale właśnie tam stał w środku mojego dużego pokoju. Wyglądał na zamyślonego...

I właściwie wyglądał... gorąco.

Nie bałem się tego przyznać, stałem tam parę sekund podziwiając go i jego loki, które były zepchnięte na bok, aby mógł widzieć, zgaduję.

Ale potem warknąłem na to.

Mrugnąłem kilka razy i powoli zbliżyłem się do niego od tyłu, kładąc rękę na jego barku, powodując, że podskoczył troszkę, co sprawiło, że się zaśmiałem.

Potem odwrócił się i jego oczy były WIELKIE ze strachu.

* Harry's POV*

Byłem blisko Louisa - nie wystarczająco blisko dla mnie by czuć jego oddech choć, zaledwie kilka centymetrów dalej.
Powoli cofnąłem się i wpadłem na coś, co spowodowało, że upadłem.
Spojrzałem do góry skąd leżałem na ziemi, aby zobaczyć Louisa z otwartymi ustami, zgaduję, że się "śmiał"?
Kiedy przestał, przybrał poważny ton twarzy.
"Co sprawia, że się boisz, księżniczko?" zapytał.
Jestem na prawdę szczęściarzem, który jest z dala od ludzi, którzy mogli by mnie zabić, to mógł być Louis, ponieważ mówił powoli, tak, że mogłem czytać z jego warg - ponieważ jeśli on mówiłby szybko i dałby mi szansę na życie, albo nie, mógłbym nawet tego nie wiedzieć.
Louis kontynuował to co mówił
"Albo powinienem powiedzieć, kogo" zapytał, opierając się plecami o ścianę.
Wciąż siedząc na podłodze, odpowiedziałem
"Nie boję się nikogo, ani niczego" powiedziałem, kładąc ręce na klatce piersiowej.
"No wiesz, jesteś słodki, kiedy tak robisz" powiedział Louis, oblizując swoje usta, a potem oddalił się do kuchni
"Robię co?" zapytałem wstając z podłogi, na której siedziałem i śledziłem go gdy szedł go kuchni.
Louis pochylił się i chwycił piwo z lodówki, trzymał to w jego lewej ręce, a prawą zamknął drzwi lodówki.
"Kiedy udajesz, że wcale się nie boisz." przewróciłem oczami.
"Tutaj nie ma niczego, aby się bać" powiedziałem, wiedząc, że prawdopodobnie brzmiałem jak 11-letni chłopczyk próbujący brzmieć odważnie, kiedy na prawdę się bał.
"Ta.. cokolwiek, księżniczko." powiedział, otwierając butelkę piwa biorąc z niej łyk.
"Mam pytanie do ciebie" powiedział podnosząc się z krzesła. "Czego chcesz z moją mamą?" zapytał, odchylając się do tyłu na swoje miejsce.
Zamrugałem kilka razy. "Niczego z nią nie chcę".

"To gówno prawa, wychodząca z twoich ust, Loczku".

"Nie jestem nią zainteresowany! Nie jestem nawet zainteresowany innymi kobietami"

Louis popatrzał na mnie zmieszany. "Innymi kobietami? To nie ma nawet sensu."

"Miałem na myśli dziewczyny! Nie jestem zainteresowany żadnymi dziewczynami! Ja jestem.. ja... jestem gejem" powiedziałem odsuwając się kilka kroków do tyłu, bojąc się, że Louis mnie uderzy.

Ponieważ goście jak on, będę bić gości jak ja.

Ale nic nie nadeszło.

" Czemu mnie nie uderzysz?" Zapytałem.

" A czemu miałbym cię uderzyć?" zapytał, sięgając po piwo.

" Ponieważ jestem gejem?" zapytałem zdezorientowany.

Louis wziął łyk piwa i odsunął je od swoich ust. "Czemu miałbym uderzyć kogoś, kto jest zainteresowany tym samym typem jaki ja?" zapytał mnie, puszczając oczko. "No wiesz, jesteś w porządku".

Nie wiedziałem jak mu odpowiedzieć, więc po prostu się uśmiechnąłem do niego.

Zeskoczył z miejsca i oparł się o ladę. "Więc" kontynuował "Co powinniśmy zrobić?" zapytał.

"Cóż, moja mama chciałaby aby lepiej cię poznał." powiedziałem, obrysowując tył mojej głowy.

"W porządku. Zadaj jakieś pytanie" powiedział odkładając piwo na bok, a potem krzyżując ręce.

Postukałem moją nogą twarde podłoże, zastanawiając się nad pytaniem. "Ile masz lat?" w końcu zapytałem.

"18, a ty?" powiedział, sięgając ponownie po piwo biorąc łyka.

"16, rzeczywiście". powiedziałem drapiąc się po tle głowy.

Louis zmarszczył swój nos, co było najbardziej uroczą rzeczą, jaką kiedykolwiek widziałem.
"Jesteś taki młody".

Staliśmy tam w ciszy, nie w niezręcznej ciszy, w komfortowej ciszy. Studiowałem go, podczas kiedy staliśmy w ciszy, jego twarz, jego ciało.

Miał tatuaże, pokrywające każą część jego ciała, z wyjątkiem twarzy.

W końcu, usta Louisa poruszyły się.

"Podoba ci się to co widzisz?" zapytał mrugając do mnie.

Moje policzki stały się czerwone, zakryłem moją twarz, mając nadzieję, że nie zobaczy tej czerwieni.

Ale potem poczułem dwie zimne dłonie na moich policzkach, unosząc moją twarz do góry.

I potem moje oczy spotkały się z parą pięknych oczów.

Byłem kilka centymetrów od ust Louis, co wcale mi nie przeszkadzało. Mam na myśli, no kurcze, on jest zajebiście gorący.

" Wyglądasz uroczo, kiedy się rumienisz." powiedział.

Uśmiechnąłem się, już chciałem mu odpowiedzieć, ale Louis oderwał gwałtownie swoje ręce od mojej twarzy i spojrzał szybko w stronę drzwi.

Moje oczy pozostały na Louisie, oczywiście. Wyglądał... zakłopotany. Jakby żałował tego, co mi powiedział, albo nawet, że położył swoją rękę na mojej twarzy.

Ale potem odwróciłem głowę, aby zobaczyć kto stał w progu.

I ten ktoś, był, ktoś zgaduję, że to był kolega Louisa. Ten, który usiadł z nami podczas lunchu. Chłopak z czarnymi włosami, które miał postawione.


_____________________
Rozdział niesprawdzony więc przepraszamy za jakiekolwiek błedy xx
Jutro kolejny luvv

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

czytasz = komentujesz