piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział 2

*Oczami Louisa* 
Gdy dojechałem do szkoły zdałem sobie sprawę z tego,że zostałem pokonany. Zayn był już dawno w naszej miejscówce,która znajdowała się w jakieś uliczce obok szkoły. Chłopak stał tam oparty o budynek, jak zwykle z papierosem w ręku. 
Westchnąłem zrezygnowany,i zostawiłem samochód na parkingu udając się w stronę Malika.
Chłopak wyciągnął papierosa z ust aby następnie wypuścić dym z ust. 
-Ej Tommo! - mruknął gdy podszedłem do niego. - Jak tam? - zapytał biorąc kolejnego macha.
-Nic. Chociaż zrobiłem sobie nowy tatuaż - powiedziałem wskazując na mój obojczyk,gdzie ten się znajdował.
- Fajny - stwierdził Zayn - Chcesz bucha? - zapytał brunet trzymajac cygaro tuż przy mojej twarzy. Chciałem go wziąć,lecz Zayn mi przerwał.
- Louis czy to jest twoja mama? - Zapytał wskazując na samochód,który zatrzymał się przy szkole. - Co ona tu robi? -zmrużył oczy czekając na moją odpowiedź.
Jęknąłem.
- Nie wiem,ale mam zamiar się dowiedzieć - powiedziałem oddając mu cygaro,aby nastepnie udać się w kierunku samochodu,który został zaparkowany pod szkołą.
Przeszedłem obok samochodu mojej mamy zauważając tam kędzierzawą głowę. Po chwili jak i mama jak i on wysiedli z samochodu.
- Hej Louis - mama przywitała mnie.
- Dlaczego do cholery tu jesteś?! -zapytałem dosyć głośno.
- Fajny pomysł na przywitanie z własną mamą. Tak czy inaczej jestem tutaj,aby podrzucić Harry'ego,ponieważ ty tego nie zrobiłes. Teraz odejdź mi z drogi,gdyż chciałabym pomóc mu zdobyć plan lekcji... Chyba,że ty chcesz to zrobić. 
- Jesteś wolna możesz zrobić to sama,ja nie mam zamiaru - powiedziałem zanim wróciłem do kumpla.Usłyszałem jedynie jęk mojej mamy,ale nie obchodziło mnie to.
~~~~~~
*Oczami Harry'ego*
Podróż do szkoły,była dość niezręczna. Nie patrzyłem na nią,więc nie byłem pewien czy próbuje ze mną nawiązać jakikolwiek kontakt. Moje myśli w tej chwili szalały,a co jeśli nikt mnie nie polubi?
Zostałem wyrwany z rozmyśleń przez lekko szturchającą mnie Jay,odwróciłem głowę aby popatrzyć na budynek. Co to do cholery?! Nazywają to szkołą?! To wygląda bardziej jak pieprzone więzienie!
Kiedy wysiadłem z samochodu,zauważyłem chłopaka ,którego widziałem już dzisiaj rano. Mogłem właściwie powiedzieć co mówił bo robił to wolno,a jego mama? Kompletnie na odwrót. 
Z tego co wyczytałem z jego ust,mogłem stwierdzić że mówi coś jak : "Dlaczego do cholery tu jesteś?" , "Jesteś wolna możesz zrobić to sama,ja nie mam zamiaru". Nie jestem całkowicie pewien tematu ich rozmowy,ale najprawdopodobniej rozmawiają o mnie. 
Wraz z Jay weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia szkoły,gdzie zauważyliśmy około 7 starszych pań,z czego 4 z nich wygladały na jakieś 50 lat,a kolejne 3 wyglądały za staro aby jeszcze pracować. 
Panie nawet nie zauważyły,że stoimy gdyż nawet nie podarowały nas ani jednym spojrzeniem. Zerknąłem na Jay,zauważyłem jej rozdrażniony wyraz twarzy. Kobieta zapukała w biurko,a wtedy jakaś ze starszych kobiet,jeśli mam być szczery wyglądała na jakieś 70 lat . Odwróciła się w naszą stronę. Ona również miała rozdrażniony wyraz twarzy,jakby przerwano jej bardzo ważną czynność. Kiedy podeszła do biurka,mogłem zauważyć że grały w karty... Żałosne. 

Przez cały czas wpatrywałem się w ich wargi,które poruszały się z taką prędkością,więc nic nie rozumiałem. Starsza kobieta,mówiła równie szybko co Jay. 
Kiedy skończyły,Jay podała mi plan lekcji i kładąc rękę na moich plecach wyprowadziła mnie na korytarz. Widziałem jak krzyczała na kogoś na końcu korytarza,miał blond włosy,najprawdopodobniej farbowane. Chłopak mówił bardzo szybko,stwierdziłem po sposobie w jaki poruszały się jego usta. Jay szepnęła mu coś do ucha,a ja zauważyłem że jego oczy momentalnie się powiększyły. Najprawdopodobniej powiedziała mu,że jestem głuchy i potrzebuje kogoś kto oprowadzi mnie po szkole. Ona jest po prostu jak moja matka! Moja matka myśli o mnie jak o ślepym,który potrzebuje psa przewodnika by pokazał mu różne miejsca.
Przed odejściem Jay pocieszająco mnie przytuliła,czego ja nie odwzajemniłem gdyż w korytażu zauważyłem jej syna,który podarował mi wrogie spojrzenie a to dość trochę mnie przeraziło. Przełknąłem ślinę,a blondyn pociągnął mnie za ramię bym odwrócił się w jego stronę,po czym udaliśmy się pod klasę. Spojrzałem na papierek w mojej ręce,który wskazywał na to,że moim pierwszym przedmiotem będzie matma,kurwa. Matematyka to najgorszy przedmiot na zawsze! 
Wraz z blondynem weszliśmy do klasy,gdzie napisał mi coś na kartce,następnie podając mi ją.
"Hej! Jestem Niall! Cóż, sądząc po planie lekcji masz każdą lekcję ze mną i moim chłopakiem,Liamem. Z wyjątkiem muzyki i nauk ścisłych. Jednak nie martw się,masz je z Louisem. Na samym początku sprawia wrażenie strasznego,ale jest fajny gdy lepiej się go pozna.Możesz siadać ze mną i z nim,jeśli chcesz? "
Skinąłem głową uśmiechając się do Nialla. Nie mogę się doczekać aż poznam Liama,no i tego chłopaka... Louisa.
~~~~~~~~
I jest 2 rozdział! Ha! 
Co o nim sądzicie? Ja myślę,że jest troszeczkę nudny,ale cóż.. Dopiero się rozkręca :) 
ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA  
wasza @arixsels 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

czytasz = komentujesz